Świat Podróży Kolejowych

Polub nas na Facebooku

Mapa odwiedzin


PODRÓŻOWANIE KOLEJĄ PO EUROPIE



WYBIERZ ARTYKUŁ LUB GALERIĘ ZDJĘĆ
Koleją po Europie - poradnik    Najpiękniejsze linie kolejowe Europy    Tanie loty w praktyce   


W poniższym poradniku zamieściłem podstawowe uwagi dotyczące podróżowania koleją po Europie. Poradnik oparłem na własnych obserwacjach i doświadczeniu zdobytym podczas kilku podróży po Europie odbytym dzięki znajomości atrakcyjnych ofert kolejowych. Artykuł ma w założeniu pomóc w przygotowaniu do podróży osobom słabo znającym realia podróżowania pociągami zagranicznymi. Kocham podróżowanie koleją (w ludzkich warunkach) i żałuję, że nie będę już miał okazji odbycia podobnych podróży. Jeżeli was stać i możecie sobie pozwolić na podróż - nie zastanawiajcie się, tylko wsiadajcie do pociągu i jedźcie. Jeżeli nie pojedziecie, będziecie później żałować niewykorzystanej szansy.

Wkrótce napiszę kolejne artykuły ze wskazówkami, jak przygotować się do podróży.

Ostatnia aktualizacja: 6.11.2012

Spis treści:
1. Rozkład jazdy
2. Kategorie pociągów
3. Bilety międzynarodowe
4. Wybrane zniżki
5. Międzynarodowe bilety sieciowe
6. Bezpieczeństwo
7. Stereotypy a rzeczywistość
8. Noclegi
9. Dworce kolejowe
10. Podsumowanie

1. ROZKŁAD JAZDY



Podróżowanie po Europie wymaga przede wszystkim zapoznania się z rozkładem jazdy. Rozkład jazdy dla większości europejskich narodowych przewoźników kolejowych dostępny jest na tych samych stronach, na których sprawdzamy rozkłady jazdy w Polsce:

rozklad.pkp.pl - rozkład jazdy większości przewoźników europejskich.

Dla osób wybierających się w kierunku wschodnim powinni zapoznać się z rozkładem jazdy pociągów dalekobieżnych w krajach byłego ZSRR. Rozkład ten nie obejmuje jednak pociągów podmiejskich:

www.poezda.net - rozkład jazdy pociągów w krajach byłego ZSRR.

Może się jednak zdarzyć, że będziemy chcieli się wybrać do kraju, w którym przewoźnicy nie udostępnili rozkładu jazdy pociągów w wyszukiwarce połączeń. W Europie jest kilka takich krajów. W takim przypadku konieczne jest wejście na stronę internetową interesującego nas przewoźnika i sprawdzenie obowiązującego rozkładu jazdy. Przykłady:

www.edel.ee - rozkład jazdy większości estońskich pociągów.
www.elektriraudtee.ee - rozkład jazdy estońskich pociągów podmiejskich.
www.zpcg.me - rozkład jazdy pociągów w Czarnogórze.
tickets.trainose.gr/dromologia/ - rozkład jazdy pociągów w Grecji

W przypadku Albanii i Macedonii aktualnych rozkładów jazdy należy szukać na stronach tamtejszych ministerstw transportu:
www.mztransportad.com.mk - Ministerstwo Transportu Republiki Macedonii.
www.mppt.gov.al - Ministerstwo Transportu Albanii.

Jeżeli nie możemy znaleźć interesującego nas połączenia, powinniśmy wejść na stronę narodowego przewoźnika podaną przy każdym artykule na temat kolei w danym kraju i dopiero na stronie przewoźnika poszukać informacji.

Rozkłady jazdy w Europie teoretycznie zmieniają się raz (w grudniu) lub dwa razy w roku (koniec maja i grudzień). Jednak w praktyce przewoźnicy często dokonują korekt w rozkładach ze względu np. na prace modernizacyjne na liniach. Publikowanie rozkładów jazdy dla konkretnych połączeń nie ma sensu, bowiem pociągi często nie kursują codziennie, a śledzenie rozkładów jazdy na całym świecie na bieżąco, w obecnej fazie działalności serwisu, jest niemożliwe.

Bardzo ważną sprawą jest znajomość nazwy przewoźnika obsługującego dane połączenie. Nie wszędzie państwowy przewoźnik jest jedynym przewoźnikiem na torach. Np. w Hiszpanii bardzo ważną rolę odgrywa FEVE - firma obsługująca połączenia na liniach wąskotorowych na północy kraju. Jakkolwiek orientacyjny rozkład jazdy pociągów RENFE możemy znaleźć w wyszukiwarce połączeń, tak rozkład jazdy FEVE można znaleźć jedynie na stronie przewoźnika. Podobna sytuacja jest np. we Włoszech, gdzie działa wielu regionalnych przewoźników prywatnych.

W niektórych krajach Europy Zachodniej nie ma sensu zawracać sobie głowy krajowym rozkładem jazdy pociągów, bowiem wprowadzono tam tzw. "takty", czyli pociągi kursujące na większości linii w takcie półgodzinnym lub godzinnym, czyli mówiąc po ludzku co pół godziny lub co godzinę od rana do wieczora. Z taką sytuacją możemy spotkać się np. w Szwajcarii, Belgii, Holandii, czy Czechach.

Z kolei w innych krajach może się zdarzyć, że pociąg widniejący w internetowym rozkładzie jazdy oraz w rozkładzie jazdy wywieszonym na stacji zostanie odwołany bez wcześniejszej zapowiedzi. Przyczyny mogą być różne - brak zainteresowania, brak lub awaria taboru itp. O takich sytuacjach czytałem na forach dotyczących krajów bałkańskich. Bałkany to w ogóle nieprzewidywalny, ale przez to ciekawy region, jeśli chodzi o podróż koleją.

Planując podróż należy się liczyć z opóźnieniami. Przyczyny bywają różne. Od wypadków, przez złe warunki atmosferyczne, po stan infrastruktury. I tak np. w Czechach często zdarzają się samobójstwa poprzez wtargnięcie pod pociąg, a na Bałkanach pociągi mogą mieć opóźnienie rzędu 4-5 godzin lub więcej z powodu przerwy dostawie prądu w sieci trakcyjnej lub bez żadnej przyczyny. Słynne są opóźnienia pociągów Belgrad - Bar.

Oczywiście problem opóźnień nie dotyczy tylko Bałkanów i Republiki Czeskiej. Mogą zdarzyć się wszędzie. Spotkałem się z opóźnieniami pociągów Eurocity, CNL, a w słynącej z punktualności pociągów Hiszpanii byłem świadkiem przyjazdu pociągu Trenhotel Barcelona - Granada opóźnionego o ponad 7 godzin.

Na koniec należy sprawdzić, czy w dniu, w którym wybieramy się w podróż, interesujący nas pociąg kursuje. Na przykład są pociągi oznaczone jako kursujące codziennie poza 3.III-6.III, 8.IV-12.IV, 15.VI-20.VI. Niedoświadczony podróżnik może więc myśleć, że pociąg kursuje codziennie, a w rzeczywistości jest inaczej. Może się zdarzyć, iż pociąg rzeczywiście będzie kursował codziennie, lecz w tych dniach będzie odjeżdżał o godzinę wcześniej lub później. Inną sprawą są pociągi kursujące tylko w wybranych okresach przez cały rok - zjawisko typowe np. we Francji dla pociągów nocnych, albo pociągi dalekobieżne kursujące nieregularnie. Inne pociągi kursują tylko w wakacje lub w ferie zimowe.

Jesteście zniechęceni? Nie przejmujcie się. W rzeczywistości podróżowanie pociągami międzynarodowymi jest bardzo łatwe i przyjemne. Jeżeli potraficie się połapać w polskim rozkładzie jazdy, połapiecie się w rozkładzie większości krajów europejskich (wyjątek to Francja).


Austriacki pociąg Intercity - II klasa

Niemiecki pociąg Eurocity - II klasa


2. KATEGORIE POCIĄGÓW



Podczas podróży po różnych krajach, spotkamy się z wieloma kategoriami pociągów. Większość z nich znamy z podróży po Polsce - jeśli funkcjonują pod innymi nazwami, opisałem to w artykułach o poszczególnych krajach. Najpopularniejsze kategorie pociągów międzynarodowych spotykane również w Polsce to Eurocity oraz Euronight.

Eurocity - ta nazwa dotyczy komfortowych pociągów międzynarodowych kursujących pomiędzy największymi europejskimi miastami. Pociągi zestawione są z wagonów klimatyzowanych pierwszej i drugiej klasy; z reguły możemy spotkać oba typy wagonów: bezprzedziałowy i z przedziałami, a w każdym pociągu Eurocity powinien znajdować się wagon restauracyjny. Obsługa ma obowiązek znać przynajmniej jeden język światowy.

Z komfortem w pociągach Eurocity bywa różnie. Jak pewnie zaobserwowaliście, PKP Intercity na trasę Warszawa - Wiedeń wysyła swoje najlepsze wagony. Niestety, zagraniczni przewoźnicy traktują polskie koleje jako partnera drugiej kategorii i zdarza się, że w pociągach Eurocity możemy spotkać wagony czeskie lub austrackie, których standard będzie odbiegał od oczekiwań związanych z przyjętymi standardami.

Część międzynarodowych pociągów Eurocity objęta jest obowiązkową rezerwacją miejsc.

Euronight - nocne pociągi międzynarodowe o najwyższym standardzie. Powinny być zestawione z nowoczesnych wagonów klimatyzowanych. W pociągach EN znajdują się wagony z miejscami do siedzenia, wagony z miejscami do leżenia i wagony sypialne. Problemem pociągów Euronight jest skomplikowany cennik dla zwykłych podróżnyh i system dopłat dla podróżnych podróżujących z biletami Interrail. Większość z nich objęta jest obowiązkową rezerwacją miejsc na całym odcinku.

To dwie najpopularniejsze kategorie pociągów międzynarodowych. Oprócz nich pod różnymi markami kursują pociągi międzynarodowe uruchamiane przez narodowych przewoźników. Przykład:

CNL - City Night Line - marka nocnych pociągów uruchamianych przez koleje niemieckie. Pociągi kursują pomiędzy największymi miastami Francji, Szwajcarii, Holandii, Niemiec, Danii, Czech i Włoch. Przykładem może być połączenie Berlin - Paryż, czy Amsterdam - Kopenhaga. Pociągi CNL zestawione są z wagonów z miejscami do siedzenia, klimatyzowanych niemieckich wagonów z miejscami do leżenia, komfortowych wagonów sypialnych z prysznicami, a w wybranych pociągach kursuje również wagon z fotelami wypoczynkowymi. Pociągi cieszą się ogromną popularnością, a w sezonie wakacyjnym kupno biletów do wagonu z miejscami do siedzenia graniczy z cudem. Pociągi po drodze mają godzinne postoje na stacjach, aby pasażerowie mogli się wyspać i dojechać wypoczęci nad ranem. Dużą zaletą tych pociągów jest przejrzysty cennik i system dopłat za rezerwację miejsca. Przewoźnik reklamuje je jako bardzo komfortowe, a podróżni ogólnie chwalą sobie te pociągi, mnie jednak do siebie nie przekonały i nie zamierzam z nich w przyszłości korzystać.

Osobny rozdział to marki i kategorie pociągów międzynarodowych uruchamianych przez różnych przewoźników prywatnych lub przewoźników powstałych z udziałów kolei państwowych dwóch lub kilku państw. Pociągi te kursują na najbardziej popularnych trasach międzynarodowych, teoretycznie oferują najwyższy standard usług, ale jednocześnie są droższe od zwykłych pociągów, a dopłaty dla posiadaczy biletów Interrail sa bardzo wysokie. Niektórzy przewoźnicy prywatni (np. Thello) w ogóle nie honorują biletów Interrail. Przykładem takich pociągów są pociągi Eurostar kursujące pod kanałem La Manche, pociągi Thalys z Paryża do Amsterdamu i Kolonii oraz nocne pociągi Elipsos z Madrytu i Barcelony do Paryża. Wszystkie te pociągi szczegółowo opisałem w artykułach o podróżowaniu po Francji i Hiszpanii.
Studiując rozkłady jazdy poszczególnych państw, także zobaczymy kategorie (marki) pociągów nieznane w Polsce. Często są to pociągi o wyższym standardzie, droższe od tradycyjnych i objęte całkowitą rezerwacją miejsc. Nie jest to jednak regułą. Najwięcej kategorii pociągów znalazłem w Hiszpanii - różnią się prędkością, komfortem, cenami biletów i ceną za rezerwację miejsca. Wszystkie objęte są obowiązkową rezerwacją miejsc. Z kolei np. szwajcarskie pociągi ICN nie są objęte obowiązkową rezerwacją miejsc.

Wygląda równie skomplikowanie jak rozkład jazdy i rzeczywiście tak jest. Przed rozpoczęciem podróży obowiązkowo należy zwracać uwagi na kategorię pociągu oraz przewoźnika obsługującego połączenie.

Na koniec pozytywna informacja. W wielu krajach na większość kategorii pociągów obowiązuje jedna taryfa. I tak np. podróżując po danym kraju pociągiem REGIO oraz pociągiem EX lub Intercity uruchamianym przez koleje państwowe zapłacimy za bilet tyle samo i często nie musimy się martwić o rezerwację miejsca, jest bowiem ona fakultatywna, czyli na życzenie. Polska pod tym względem jest daleko w tyle.

3. BILETY MIĘDZYNARODOWE



Ceny biletów międzynarodowych przyprawiają o zawrót głowy. Na przykład cena biletu normalnego z Warszawy do Wiednia w 2 klasie pod koniec maja 2012 roku wynosiła 339 zł + 16 zł miejscówka w jedną stronę, co często przewyższa cenę biletu lotniczego. Dlaczego tak się dzieje?

Ceny biletów są ustalane według osobnej taryfy międzynarodowej obowiązującej w większości krajów Europy. Taryfa jest niewiele wyższa niż taryfa krajowa w krajach Europy Zachodniej, ale dla mieszkańców krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz Bałkanów ceny wydają się astronomiczne. Ceny biletów międzynarodowych w Europie Zachodniej ustala się w euro, a na waluty krajowe przeliczane są według zmieniającego się co miesiąc kursu euro, dlatego ceny połączeń podane na tej stronie są tylko orientacyjne i cena nieznacznie zmienia się w zależności od wahań kursu. Warto wiedzieć, że przeliczeń dokonuje się według "kolejowego kursu euro", który jest bardziej niekorzystny dla pasażera niż kursy bankowe.

Przy rozliczaniu biletów międzynarodowych w wybranych krajach Europy Wschodniej stosuje się natomiast przelicznik według franka szwajcarskiego.

Jak już pisałem, ceny biletów według taryfy międzynarodowej są bardzo wysokie. Są jednak sposoby na obejście taryfy międzynarodowej. Jeden z nich to umowy dwustronne zawierane przez koleje obsługujące dane połączenie międzynarodowe. I tak na przykład bilet powrotny Budapeszt - Belgrad dzięki umowie kolei węgierskich i kolei serbskich w 2012 roku kosztował tylko 26 euro. Gdyby nie umowa, to normalnie kosztowałby 55 euro, czyli ponad 100% drożej. Ceny biletów międzynarodowych w krajach bałkańskich kiedyś wynosiły 50% ceny według taryfy międzynarodowej, ale nie wiem, czy to aktualne.

Z polskiego podwórka można wymienić umowę pomiędzy kolejami polskimi i czeskimi, dzięki której przy kupnie biletu powrotnego możemy skorzystać z taryfy "MOST", co znacznie obniża koszty podróży powrotnej. Przykład:

Bilet na pociąg Eurocity Katowice - Praga w jedną stronę kosztuje 35 euro + rezerwacja miejsca 16 złotych. Natomiast bilet powrotny kosztuje 62 euro + rezerwacja, czyli 8 euro taniej. Jeszcze lepiej wychodzi, kiedy kupimy bilet Katowice - Ostrava. W jedną stronę zapłacimy 12 euro + rezerwacja, w dwie strony 16,5 euro + rezerwacja. W Ostrawie opłaca się wtedy kupić bilet u czeskiego konduktora do Pragi w cenie promocyjnej. Kilka lat temu miałem wrażenie, że ta oferta jest bardziej atrakcyjna.

Gorzej z połączeniem Warszawa - Wiedeń. Tutaj pociąg przejeżdża przez terytorium trzech państw, więc nie ma umowy umożliwiającej tanią podróż. Zresztą nie zawsze znajdzie się dobra wola w zarządach poszczególnych kolei i podróżowanie koleją ze względu na ceny jest niezbyt atrakcyjne.

Podobnych umów zawartych między kolejami jest mnóstwo. Większość opisałem w artykułach dotyczących poszczególnych państw. Na takiej podróży można dużo zaoszczędzić, ale często niższa cena oznacza również krótszą ważność biletu oraz dodatkowe obostrzenia dotyczące podróży.

Innym sposobem jest kombinowanie, czyli kupno biletu do granicy, przekroczenie granicy bez biletu lub z tzw. "przejściówką" i kupno biletu w kasie lub u konduktora na pierwszej stacji za granicą. Jeżeli podróżujemy pociągami niższych kategorii, to często opłaci się nam takie działanie, ale nie we wszystkich krajach. Opłaca się np. w Czechach i na Słowacji. Nie opłaca się tam, gdzie są umowy dwustronne, np. wspomniana relacja Budapeszt - Belgrad, czy w pociągu Bratysława - Budapeszt.

Bilety międzynarodowe kupowane według taryfy międzynarodowej, czyli tej najdroższej, mają dwie zalety. Pierwszą z nich jest szereg praw dla pasażerów, umożliwiających im np. zwrot części ceny biletu w przypadku opóźnienia zawinionego przez przewoźnika. Drugim jest możliwość wielokrotnego przerywania podróży (nie wiem, czy to aktualne) w okresie ważności biletu. I tak: jeżeli kupimy bilet międzynarodowy Katowice - Saloniki (przez Czechy cena około 200 euro), to przy założeniu, że zostanie uruchomiony pociąg międzynarodowy ze Skopje do Salonik (w 2012 roku kursował raz w tygodniu w lipcu, sierpniu i wrześniu), to po drodze możemy spokojnie zwiedzić Ostrawę, Bratysławę, Budapeszt, Nowy Sad, Belgrad i Skopje. Całkiem atrakcyjna wycieczka.

Orientacyjne ceny biletów międzynarodowych możemy sprawdzić na stronie jizdenka.idos.cz. Na dole po lewej stronie należy wybrać angielską wersję i przełączyć na bilet międzynarodowy. Niestety, od jakiegoś czasu obserwuję regularny spadek funkcjonalności i wiarygodności tego kalkulatora cen biletów. Próbowałem na przykład obliczyć cenę z Warszawy do Pragi, to nie dało się ustawić trasy przez Katowice i Zebrzydowice, a pokazywało trasę przez Łódź, Wrocław, Lichkov lub Łódź, Wrocław, Zgorzelec. Kiedyś ta strona była świetna. Niemniej jest to jedyna witryna umożliwiającego samodzielne dokonanie wyliczenia orientacyjnej ceny interesującego nas biletu międzynarodowego w dowolnej relacji.

Przewoźnicy kolejowi reklamują się, że ceny połączeń międzynarodowych zaczynają się od 29 euro w wagonie z miejscami do siedzenia lub 39 euro w wagonie z miejscami do leżenia. Oferty w Polsce znane są pod nazwami SparDay lub SparNight. 29 euro z Warszawy do Wiednia to atrakcyjna cena. Należy jednak wiedzieć, że pula biletów oferowanych w cenach promocyjnych jest ograniczona i rozchodzą się one w ciągu kilku pierwszych minut po rozpoczęciu sprzedaży (30 lub 60 dni przed planowaną podróżą). Bilety wystawiane są na konkretny pociąg, najczęściej bez możliwości zmiany i zwrotu biletu. Pula biletów promocyjnych jest objęta tajemnicą handlową, jednak nieoficjalnie mówi się, że za 29 euro można kupić 4 bilety na pociąg lub 4 na wagon (2 w sprzedaży w Polsce i 2 w sprzedaży np. w Austrii). Nie wiem, czy to prawda, ale kupno tych biletów na większości tras z Polski graniczy z cudem.

Bilety międzynarodowe do większości europejskich miast można kupić w kasach międzynarodowych na terenie Polski. Większość przewoźników uruchomiła także sklepy internetowe i bilety międzynarodowe oraz krajowe w innych krajach można kupować nie ruszając się z domu. W większości krajów wymagane jest wydrukowanie potwierdzenia zakupu, a na miejscu odebranie biletu w kasie. Koleje niemieckie oferują również dostarczenie biletu pocztą do Polski, oczywiście za dodatkową opłatą.

Ceny biletów w zagranicznych walutach możecie łatwo przeliczyć na złote za pomocą kalkulatorów przeliczających waluty według bieżącego kursu. Jeden z nich możecie znaleźć na stronie www.xe.com/ucc/


Wiedeń można zwiedzać podróżując tramwajem

Warto wybrać się do Wenecji


4. WYBRANE ZNIŻKI



Podróżując koleją po innych krajach musimy pamiętać, że w każdym kraju są inne warunki korzystania z ulg do przejazdów. Na przykład jeżeli w Polsce korzystamy ze ulgi ustawowej dla studentów w wysokości 51% ceny biletów, to w większości innych krajów nie jesteśmy do niej uprawnieni. Jest kilka wyjątków, jak choćby Chorwacja, gdzie posiadacze kart ISIC 25 STUDENT i EURO-26 są uprawnieni do 25% zniżki. Dlaczego tak się dzieje?

W różnych krajach obowiązują różne przepisy dotyczące ulg ustawowych, ponieważ bardzo obciążają one budżet państwa. Polska zniżka 51% to ewenement; lepiej jest tylko na Węgrzech. W wielu krajach funkcjonuje to tak jak w Czechach - studenci muszą wyrobić sobie specjalną legitymację na podstawie zaświadczenia z uczelni, dzięki któremu uprawnieni są do przejazdu ze zniżką, ale tylko na trasie z uczelni do miejsca zameldowania, czyli najczęściej do domu. Na pozostałe trasy nie mają zniżki. W zamian przewoźnicy oferują liczne ulgi handlowe, ważne po wykupieniu specjalnych kart bez względu na wiek. Opłaca się to osobom często podróżującym i przy okazji nie obciąża budżetu państwa.

Do większości takich kart można wykupić nieznaną w Polsce aplikację RAIL PLUS uprawniającą do zniżki 25% na większość połączeń międzynarodowych (oczywiście od ceny biletu w taryfie międzynarodowej). Przykładowo bilet z Katowic do Wiednia według strony jizdenka.cz kosztuje 58,80 euro. Ze zniżką RAIL PLUS będzie kosztował 44 euro. Kartę z aplikacją RAIL PLUS można wyrobić na przykład w Czechach lub na Słowacji. Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie o tej zniżce mało kto słyszał.

Inną ciekawą nieznaną w Polsce zniżką jest zniżka CITY STAR dotycząca podróży pomiędzy wybranymi krajami. Zniżka obowiązuje, jeżeli kupujemy bilety powrotne. Nie wiem, jak jest w przypadku jednej osoby (podróżowałem z tą zniżką na odcinku Brno - Bratysława, ale tam jest specjalna umowa), ale jeżeli podróżuje więcej osób (od 2 do 5), to jedna osoba płaci pełną cenę biletu międzynarodowego, natomiast pozostałym przysługuje zniżka 50%. Bilet jest ważny przez miesiąc i należy go kupić najpóźniej 3 dni przed rozpoczęciem podróży (wyjątek: podróże Czechy - Słowacja, gdzie można go nabyć nawet w dniu wyjazdu). Wadą biletu jest to, że jeżeli podróżujemy z nim po Niemczech, to obowiązkowo musimy zakupić miejscówkę nawet wtedy, jeżeli pociąg objęty jest tylko fakultatywną rezerwacją miejsc (pociąg EC, ICE, IC), a kontyngent miejscówek jest ograniczony. Wyjeżdżając z Polski nie możemy korzystać z tej zniżki, ale jeżeli wyjeżdżamy z Czech, to możemy z nią jechać do Austrii, Belgii (nie obowiązuje w pociągach THALYS), Bułgarii, Czarnogóry, Danii, Chorwacji, Macedonii, Niemiec, Holandii, Rumunii, Grecji, Serbii, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii oraz Węgier.

Polacy mogą się natomiast cieszyć ze zniżki Junior na pociągi BWE, dzięki której młodzież do ukończenia 26 roku życia może podróżować z Warszawy i Poznania do Berlina ze zniżką 25%. Co ciekawe, próżno o niej szukać informacji na stronach PKP Intercity.


Hiszpański pociąg Media Distancia

Piękny dworzec w Antwerpii


5. MIĘDZYNARODOWE BILETY SIECIOWE



Większość podróżników podróżuje na zasadzie: zwiedzę stolicę kraju lub miasto polecane w przewodnikach i wracam. Jest jednak mała grupa osób, które lubią zwiedzać jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Podróżowanie koleją to dla tych osób chyba najlepszy sposób na zwiedzenie wielu miast w krótkim okresie. Przeznaczone są dla nich tzw. bilety sieciowe uprawniające do nieograniczonej liczby podróży pociągami wybranych przewoźników na całej sieci połączeń. Bilety takie znamy z Polski. Tutaj Polskę należy pochwalić. Jest jednym z niewielu krajów, w których takie bilety są dostępne dla podróżnych przez cały rok po przystępnej cenie. Podobne oferty można znaleźć w Portugalii (przyzwoita cena - oferta łączona z noclegami), Wielkiej Brytanii, w Czechach (dwutygodniowy bilet w wakacje), w Austrii (miesięczny bilet dla młodzieży w wakacje), na Słowacji (miesięczny, stosunkowo drogi bilet w wakacje) oraz w Słowenii (bardzo droga, nieatrakcyjna oferta). Oferty opisałem szczegółowo w artykułach poświęconym podróżowaniu po tych krajach.

To tyle, jeśli chodzi o oferty krajowe. Natomiast dla chcących zwiedzić kilka krajów na jednym bilecie przygotowano dwa bilety sieciowe:

INTERRAIL GLOBAL PASS - to bilet sieciowy umożliwiający podróżowanie pociągami w większości europejskich krajów. Dzięki niemu można w krótkim czasie zwiedzić niemal całą Europę. Interrail to idealna oferta dla wszystkich miłośników podróży koleją. Sam bilet nie jest tani, lecz w ostatecznym rozrachunku wychodzi dużo taniej, niż kupowanie pojedynczych biletów według taryfy międzynarodowej. Cena biletu nie obejmuje obowiązkowej rezerwacji miejsc, rezerwacji w wagonie z miejscami do leżenia lub w wagonie sypialnym. Za to wszystko płacimy osobno. Bilet jest imienny i ważny tylko wraz z konkretnym dowodem tożsamości, którego numer wpisujemy przy kupnie biletu.

Interrail dostępny jest również w wersji One Country Pass, czyli w wersji umożliwiającej podróżowanie po wybranym kraju przez 3,4,5 lub 6 dni. Niestety, cena biletów One Country Pass jest bardzo wysoka w stosunku do możliwości, jakie dają.

Ofertę Interrail szczegółowo opisałem TUTAJ

BALKAN FLEXIPASS - to bilet sieciowy umożliwiający podróżowanie pociągami przewoźników narodowych w większości krajów bałkańskich. Bilet jest ważny na sieci kolejowej Serbii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Macedonii, Grecji, Bułgarii, Turcji i Rumunii. Dostępny jest w kilku wariantach - można wybrać liczbę dni, w czasie których chcemy podróżować.

Bilet Balkan Flexipass nie zwalnia nas z obowiązku zakupu obowiązkowej rezerwacji miejsca, czy miejsca w wagonie sypialnym lub kuszetce. Za wspomniane usługi musimy zapłacić dodatkowo.

Ofertę Balkan Flexipass szczegółowo opisałem TUTAJ

Biletu Balkan Flexipass nie można kupić w Polsce. Dostępny jest jedynie w kasach międzynarodowych w krajach, na których terenie jest ważny.


Holenderskie miasto Haarlem

Lublana - stolica Słowenii


6. BEZPIECZEŃSTWO



Dużo mówi się o kradzieżach w polskich pociągach i niebezpieczeństwach czyhających na nas na ulicach w każdym mieście. Niestety, za granicą również nie jest idealnie. O przestępczości można by pisać książki, ja się skupię na aspekcie podróżowania koleją.

Jeśli chodzi o kradzieże kieszonkowe, to zdarzają się one w różnych pociągach na terenie różnych krajów. Podobnie jak na dworcach. Tu nie ma reguły. W pociągach z Amsterdamu do Brukseli konduktorzy każdorazowo ostrzegali przez kieszonkowcami przez interkom, a podczas podróży z Lille do Liege belgijski konduktor budził mnie i ostrzegał, żebym nie zasypiał, bo w pociągu są kieszonkowcy. Jeszcze mnie nie okradziono, ale nie oznacza to, że nie ma niebezpieczeństwa.

Za najbardziej niebezpieczne uchodzą pociągi nocne. Wiele połączeń ma bardzo złą opinię nie tylko ze względu na kradzieże kieszonkowe, ale również napady na pasażerów. W czeskich kronikach kryminalnych często pojawiają się informacje o pasażerach okradzionych w nocnych pociągach pospiesznych. Szczególnie niebezpiecznie jest na odcinku Brzecław - Brno. Pociągi są patrolowane przez policjantów, ale w sytuacji kryzysowej nie należy liczyć na pomoc tamtejszej policji. Za równie niebezpieczne uchodzą pociągi nocne na Słowacji, a na forach podróżniczych często czytałem o napadach w chorwackich pociągach nocnych z Zagrzebia do Splitu. W przypadku podróżowania nocnymi pociągami na Bałkanach warto wykupić miejsce w wagonie z miejscami do leżenia lub w wagonie sypialnym - również o pociągach nocnych w tych krajach krążą legendy. Tutaj dopłaty nie są wysokie, więc nie warto oszczędzać. Droższe dopłaty są we Włoszech, ale również tam nie zaleca się podróży pociągami nocnymi w przedziale z miejscami do siedzenia.Nie wolno jednak demonizować. Spałem w pociągach nocnych w wielu krajach, w tym często w przedziale i jedyny raz, kiedy próbowano mnie okraść, to na terenie Węgier w pociągu Budapeszt - Belgrad. Jednak mam płytki sen i od razu obudziłem się, kiedy złodzieje otwierali drzwi do przedziału, a oni odeszli. Najbezpieczniej czułem się w nocnych pociągach w Austrii. Spałem również w pociągu w Czechach, Bośni, Chorwacji, Słowenii i kilku innych krajach. Nie zawsze było wygodnie, ale nic mi się nie stało.

Inną rzeczą, na której nie warto oszczędzać, jest ubezpieczenie turystyczne od kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków. Polacy wyjeżdżający za granicę mogą wprawdzie wyrobić Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), lecz uprawnia ona tylko do niezbędnej opieki w ograniczonym zakresie i to nie wszędzie. Dlatego warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie w renomowanej firmie. Należy dokładnie czytać warunki ubezpieczenia, a w szczególności wyjątki z odpowiedzialności ubezpieczyciela. Wierzcie mi, że warto dopłacić kilkadziesiąt złotych, aby później nie mieć problemów. To mały wydatek w stosunku do łącznego kosztu podróży, a może naprawdę uratować budżet, zdrowie, a nawet życie.

Najważniejsze jednak, o czym sam się przekonałem, że w sytuacji kryzysowej za granicą jesteśmy zdani tylko na siebie. Nie liczcie na niczyją pomoc. Służby konsularne nie wstawią się za wami, a polskie media zawsze będą brały stronę cudzoziemców, choćby sytuacja w rzeczywistości była zupełnie inna. Nie wiem, co jest w naszym narodzie, ale my zawsze za wszelką cenę podlizujemy się wszystkim obcym, natomiast swoich, brzydko mówiąc, gnoimy. Dlatego we wszystkich krajach wiedzą, że Polaka można bezkarnie gnębić, bowiem nie tylko nikt mu nie pomoże, ale nawet inni Polacy będą przeciwko niemu. Jakkolwiek inne narody dbają o swoich, w Polsce jest odwrotnie.

Warto również przyjąć do wiadomości, że jako turyści jesteśmy łatwym celem dla oszustów. Zawyżone ceny w sklepach albo w restauracjach należy po prostu wliczyć w koszty i nie przejmować się tym.


Czeska Praga jest bardzo zatłoczona

Brugia - najładniejsze belgijskie miasto


7. STEREOTYPY A RZECZYWISTOŚĆ



Tutaj krótko. Pewnie przeczytaliście sporo artykułów na temat jakiegoś kraju i wyobrażacie sobie, że będzie pięknie, wszyscy będą dla was mili, a Polacy są źródłem wszelkiego zła na świecie. Przynajmniej tak można wywnioskować z artykułów w większości mediów, forów internetowych, albo z relacji z wypraw.

Zapamiętajcie sobie jedną rzecz: ludzie mają skłonność do mitologizowania, upiększania i idealizowania rzeczywistości. Na podstawie zwykłego, niewinnego, kilkuminutowego spotkania są w stanie stworzyć kilkusetstronicową opowieść. Niestety, niezgodną z rzeczywistością. Czytelnicy natomiast chcą czytać o pięknym, nieskażonym świecie bez wad. Dlatego takie powodzenie mają książki podróżnicze często napisane tendencyjnie i mające niewiele wspólnego z rzeczywistością. Z drugiej strony rzeczywistość to pojęcie względne. Każdy z nas widzi świat inaczej, a niektórzy widzą tylko to, co chcą widzieć. Jeden podróżnik zauważy same zalety, inny dostrzeże również wady.

Przygotowując tę stronę chciałem napisać artykuły o miastach w celu zwiększenia liczby odwiedzin. Taki zabieg powinien znacznie podnieść oglądalność, ale tak się nie stało. Przejrzałem strony konkurencji i zauważyłem, że na wszystkich stronach jest niemal to samo, tylko napisane innymi słowami, aby nie można było tego uznać za plagiat. Niestety, takie warunki dyktuje rynek. Trzeba pisać jak najwięcej i jak najszybciej, inaczej nie zarobimy. Jakość się nie liczy. Artykuły powstają na podstawie informacji podanych przez biura promocji danego regionu lub miasta. Czytacie opisy pięknych, zadbanych miejsc, a całkowicie pomija się jakiekolwiek niedociągnięcia. Wszystko jest piękne, cudowne, a ludzie czekają na was z otwartymi ramionami. Po prostu jak w raju. Najgorsze, że ludzie dają się na to nabrać.

Musicie także z rezerwą podchodzić do artykułów pisanych przez osoby zakochane w różnych krajach. Oni wierzą w jakieś idee braterstwa między Polską a danym narodem i piszą artykuły w taki sposób, żeby pokazać ten drugi kraj jako krainę mlekiem i miodem płynącą, a przy okazji plują na Polskę przy każdej okazji. Wady tego drugiego kraju są oczywiście przemilczane.

Zresztą krytykowanie naszego kraju to nasza cecha narodowa za granicą. Co do sytuacji w Polsce, to pewnie nikt nie ma złudzeń, ale nie dostrzegamy piękna naszego kraju, a za granicą Polak Polakowi wilkiem. Zwiedziłem wiele krajów i muszę powiedzieć, że nasz kraj z pewnością należy do najbardziej interesujących. My jednak zawsze musimy podziwiać innych, bezkrytycznie zachwycać się wszystkim, co obce i bezmyślnie naśladować nawet najgorsze zagraniczne pomysły.

Możemy rozróżnić wiele typów polskich turystów. Ja należę do "sępów" - chcę zwiedzić jak najwięcej za jak najniższą cenę. Wcale się tego nie wstydzę. Wśród polskich turystów znajdziecie również osoby ciągle narzekające na wszystko, chamów zachowujących się jak bydło, albo zwykłych imprezowiczów jadących tylko po to, żeby się upić. Najgorsi są jednak "światowcy", często określani jako "lemingi". Oni najchętniej wszystkich pouczaliby, uważają się za wielkich mędrców, a przy okazji chcą być jak najbardziej światowi jednocześnie podlizując się wszystkim narodom - wierzą bowiem w jakieś dziwne braterstwo Polaka z każdym innym narodem. Ważne jest również dla nich, co sobie o nas inni pomyślą. Ich zachowanie byłoby może śmieszne, gdyby nie to, iż oni fanatycznie wierzą w swoją misję. Niestety, tacy "światowcy" często później robią karierę w mediach zniekształcając rzeczywistość w artykułach nie tylko dotyczących podróży. Na pocieszenie należy dodać, że liczną grupę stanowią zwykli turyści, których trudno zaklasyfikować do jakiejś specjalnej kategorii.


Salzburg

Galeria handlowa w Frankfurcie nad Menem


Gdybym miał porównać zachowanie Polaków do zachowania mieszkanców innych krajów, to naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Sami siebie wpędzamy w jakieś kompleksy, a wcale nie jest tak źle. Zdecydowana większość podróżników z Polski spotkana przeze mnie w podróży w różnych krajach zachowywała się wzorowo. Wierzcie mi, inne narody też potrafią rozrabiać, hałasować, demolować, bić się, albo po prostu zachowywać się tak, jakby świat należał do nich. To Polacy widzą w innych uosobienie cnót. Nie wiem, z czego to wynika, ale jakiś podziw dla cudzoziemców mamy głęboko zakorzeniony w genach. Najgorsze, że nie dopuszczamy do siebie myśli, iż oni mogą mieć wady. Przymilamy i podlizujemy się każdemu, a potem każdy nas ma za frajerów.

W ostatnich latach promuje się walkę ze stereotypami. Tworzy się różne programy, inicjatywy, na które idą ogromne pieniądze. Niestety, stereotypy często są prawdziwe, choć pozory wydają się pokazywać co innego. Ale pozory często mylą.

Polacy często zastanawiają się, jakie narody nas lubią. Tak naprawdę ogólnie (poza Czechami) nie miałem nigdy kłopotów z powodu mojej narodowości. Nikt się nie przejmował tym, że jestem Polakiem. Gdybym miał mówić o jakiejś sympatii do Polski, to jednoznacznie wygrywają Serbowie i Macedończycy. Trzeba jednak pamiętać, iż wszystkie narody, a co za tym idzie ich mieszkańcy, nad sympatię do innych narodów przedkładają swój własny interes. Wszystkie poza Polską, gdzie panuje kult zagranicy. Dlatego, tak jak pisałem wcześniej, Polaka za granicą można bezkarnie gnębić.

Trochę zboczyłem z tematu, więc czas do niego powrócić. Nie bierzcie zbyt poważnie sielankowych opisów w mediach i przewodnikach. Podchodźcie z dużą rezerwą do stron prowadzonych przez osoby zakochane w różnych krajach - one widzą opisywany kraj przez różowe okulary. Wszystkie kraje mają swoje wady i zalety. Każdy kraj wygląda inaczej. I na tym właśnie polega urok podróżowania. Gdyby wszystkie kraje wyglądały tak samo, byłoby nudno.

Ze wszystkich zwiedzonych miejsc najbardziej podobały mi się dwa miasta: Lublana w Słowenii i Vitoria/Gasteiz w Hiszpanii. Natomiast największy zawód to Ateny, Bruksela i Zurych. Każdemu podoba się co innego, dlatego na stronie staram się przekazywać ogólne informacje, ewentualnie szukam inspiracji do ciekawych podróży.


Malownicza, ale droga Kopenhaga

Vitoria w Hiszpanii


8. NOCLEGI



Noclegi podczas podróży to jedna z najważniejszych rzeczy, o którą powinniśmy zadbać. Można spać na dworcach, można spać w pociągach, ale zmęczenie po jakimś czasie daje znać o sobie i warto odespać nieprzespane noce, aby nie zepsuć sobie podróży.

W internecie znajdziecie mnóstwo ofert noclegowych w każdym kraju świata. Niestety, nie wszystko złoto, co się świeci. Zdarza się, iż opis obiektu nie odpowiada jakości oferowanych usług.

Najpopularniejszym i najdroższym typem noclegu są hotele. Od jednogwiazdkowych po pięciogwiazdkowe o różnym standardzie. Nie ma sensu się o nich rozpisywać, bowiem w większości są nieosiągalne dla zwykłego polskiego podróżnika. Wystarczy jedynie pamiętać, że pięć gwiazdek w wielu krajach nie oznacza takiego standardu jak pięć gwiazdek w Polsce.

W ogłoszeniach często spotkamy się z obiektami typu "Bed & Breakfast" (również spotykane "Bed and Breakfast"). Są to najróżniejsze obiekty: od małych hotelików, przez pensjonaty, gospodarstwa agroturystyczne, pokoje gościnne, kwatery po ośrodki wypoczynkowe. Z założenia oferują nocleg w bardzo dobrych warunkach, w miłej atmosferze i ze śniadaniem za cenę dużo niższą niż tradycyjne hotele, co ma znaczenie szczególnie w największych miastach. Rzeczywistość często nie jest tak różowa.

Wśród ofert na pewno natkniemy się na ogłoszenia o noclegach w apartamentach. Apartament to najczęściej zwykłe, kilkupokojowe mieszkanie w bloku wynajmowane turystom. Często jeden pokój zajmuje właściciel. Niektórzy robią to na czarno. Na dworcach możecie zostać zaczepieni przez osoby proponujące nocleg w swoich mieszkaniach lub domach za konkurencyjną cenę. Osobiście nie radzę korzystać z tego typu ofert. Raz się skusiłem i żałuję do dzisiaj. Niektórzy podróżnicy chwalą sobie taki nocleg argumentując to możliwość poznania zwyczajów rodzin. Mnie się jednak nie podobało i więcej nie skorzystam. Może po prostu miałem pecha.

W ostatnich latach rekordy popularności biją powstające jak grzyby po deszczu "hostele". Pod pojęciem hostel może się kryć cokolwiek - od bardzo dobrego obiektu po zaniedbane miejsce przerobione na hostel tylko dla zysku. Wybierając hostel turysta powinien kierować się przede wszystkim celem podróży. Jeżeli jedziemy z nastawieniem na chlanie, przypadkowy seks i ciągłą imprezę, sprawdzi się najtańsza oferta noclegu w kilkunaostobowej sali koedukacyjnej z innymi imprezowiczami. W hostelach przeznaczonych dla imprezowiczów można tanio przenocować w Holandii. Jeżeli natomiast interesuje nas wypoczynek lub zwiedzanie miast, lepiej dołożyć do noclegu w obiekcie o dobrej opinii, oferującym noclegi w salach czteroosobowych, często z łazienką i prysznicem w sali. Bardzo komfortowe hostele dla zwykłych turystów (nie imprezowiczów) można znaleźć w wielu miastach Belgii, Hiszpanii i Portugalii. Można w nich przenocować za przystępną cenę w bardzo dobrych warunkach. Niestety, cieszą się ogromnym powodzeniem i w sezonie trudno znaleźć w nich miejsce. Jeżeli zdecydujemy się na nocleg w takim miejscu, warto wyrobić sobie kartę HI Hostel, dzięki której otrzymamy około 2 euro zniżki na każdą noc spędzoną w obiektach.

Wertując oferty hosteli bacznie przyglądajcie się fotografiom. Zgodnie z powiedzeniem "diabeł tkwi w szczegółach" możecie odkryć wady, których nie znajdziecie w ofercie. Zwracajcie uwagę na okna, wygląd łóżek, łazienki - czy zamykane i z prysznicem w środku oraz na salony. Większość z nowo otwartych hosteli powstaje w kamienicach zupełnie nieprzystosowanych do tego celu. Właściciele wstawiają jak najwięcej łóżek do sal i na tym się kończy. Potem wygląda to tak, że na kilkanaście lub kilkadziesiąt osób przypada jedna łazienka - toaleta i prysznic w jednym miejscu, często dodatkowo bez możliwości zamknięcia się od wewnątrz. Niektórzy biorą prysznic przez kilka minut, inni prawie godzinę. Przed łazienką tworzą się kolejki, a szansa na umycie się pod prysznicem jest minimalna. Gorzej, jeżeli ktoś będzie miał biegunkę podróżną, co nie należy do rzadkości. Współczuję. Takie obiekty można najczęściej spotkać w największych i najpopularniejszych miastach, również w Polsce. Często mają bardzo dobrą opinię ze względu na możliwość poznania innych turystów. Jeżeli komuś nie przeszkadza jedna łazienka, brak prywatności, ani ryzyko trafienia na podpitych imprezowiczów, może bez wahania skorzystać z oferty. Ceny są niższe niż w obiektach oferujących wyższy komfort.

Przydatne odnośniki:

www.hostelworld.com - popularny portal z tysiącami ofert noclegowych (głównie hostele)
www.hihostels.com - wyszukiwarka hosteli zrzeszonych w Hostelling International. Tu najłatwiej znajdziecie bardzo dobre hostele w Belgii, Hiszpanii i Portugalii. Polecam.

Wśród młodych ludzi rośnie popularność tzw. "couchsurfingu". Idea pomysłu polega na udostępnieniu nieznanemu gościowi "kanapy" do przespania na jedną lub więcej nocy, a w zamian on kiedyś "udostępni kanapę" komuś innemu. Zwolennicy tego projektu przekonują, że nie jest to zwykły nocleg - gospodarz często doradzi, co zwiedzić, albo nawet oprowadzi gościa po mieście. Na koniec warto wręczyć gospodarzowi jakiś drobny prezent związany z krajem gościa. Opinie na temat "couchsurfingu" są podzielone. Zwolennicy argumentują oszczędnością, możliwością zawarcia nowych przyjaźni oraz poznnia nowego kraju od podszewki, czyli zobaczenia miejsc przemilczanych przez przewodniki turystyczne. Na argument o możliwości trafienia na złodzieja, zboczeńca itp. odpowiadają, że nikomu nie opłacałoby się jechać kilka tysięcy kilometrów, aby kogoś okraść. Dużo w tym racji, ale zdarzały się różne przypadki, a niektórym po alkoholu najzwyczajniej odbija. Couchsurfing ma dużo zalet, ale w praktyce ma też wady. Zdarza się, iż gospodarz lub gość w ostatniej chwili odwołują nocleg, możecie trafić na nieprzyjemnych osobników, albo ktoś was najzwyczajniej wystawi do wiatru i zostaniecie bez noclegu. Niektórym bardzo podoba się ten sposób podróżowania, inni wolą komfortowe noclegi. W internecie możecie znaleźć mnóstwo stron oraz opinii poświęconych "couchsurfingowi".

www.couchsurfing.org - strona społeczności couchsurfingowej.

W lipcu i sierpniu można ponadto skorzystać z noclegów w internatach i akademikach w niektórych krajach. Do najpopularniejszych i najkorzystniejszych cenowo należą akademiki w Czechach, na Słowacji oraz w Słowenii. W Czechach i na Słowacji pokoje najczęściej są dwu-, trzy- lub czteroosobowe w module z łazienką i toaletą wspólną dla dwóch pokoi. W Słowenii natomiast pokoje są również dwu-, trzy- i czteroosobowe, ale łazienki i prysznice są na korytarzu. Akademiki są również popularne na Litwie, lecz nie znam tamtejszych realiów.

Jeżeli chodzi o moje zdanie na temat noclegów, to jeszcze raz podkreślę jedną rzecz - nie warto na siłę oszczędzać. Lubię się dobrze, spokojnie wyspać na wygodnym łóżku, a potem wziąć prysznic i nie bać się, że jeśli będę potrzebował skorzystać z toalety, będę musiał czekać kilkanaście minut albo godzinę. To tyle.


Pokój w hostelu w Mechelen

Pokój w hostelu w Granadzie


9. DWORCE KOLEJOWE



W Europie znajdziemy najróżniejsze dworce kolejowe - od pięknych po dworce niczym z piekła rodem. Przejeżdżając przez wiele krajów będziemy zaskoczeni, że budynki stacji kolejowych wcale nie są tak piękne, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu artykułów o cudownych krajach całego świata i wstrętnej Polsce. Jedyne, co różni inne kraje od Polski, to w miarę zadbane małe stacje. U nas te stacje najczęściej są zdemolowane, opuszczone i zabite deskami, natomiast gdzie indziej prezentują się przyzwoicie.

Gdybym spośród znanych mi dworców miał wybrać najładniejsze dworce kolejowe, to wybrałbym dworzec główny w Berlinie - niesamowita konstrukcja, mnóstwo sklepów, mnóstwo peronów, a do tego przeszklone windy, którymi można jeździć do woli i podziwiać ten piękny dworzec. W ogóle największe dworce w Niemczech często przypominają galerie handlowe. Innny piękny dworzec to dworzec w Antwerpii - zupełnie innego typu, lecz równie piękny.

Dworce na zachodzie Europy tętnią życiem od rana do wieczora. Wieczorem i w nocy na największych z nich robi się nieciekawie - można spotkać narkomanów, prostytutki (w tym dużo męskich prostytutek) i mnóstwo innych podejrzanych osobników. Podobnie na ulicach wokół dworca.

Jeżeli zapytacie mnie o najgorszy dworzec - jednoznacznie wygrywa dworzec kolejowy w Skopje - stolicy Macedonii. Na tym dworcu czułem się niczym na planie jakiegoś horroru, szczególnie po zmroku. Przytłumione światło, salon gier, komisariat policji wyglądający na wszystko, tylko nie komisariat, nieczynne kasy, okropne toalety i brak przechowalni bagażu. Po prostu jakiś koszmar. Za ścianą natomiast znajduje się dworzec autobusowy na najwyższym europejskim poziomie - z czystą poczekalnią, czystymi toaletami oraz przechowalnią bagażu. Wystarczy przejść kilka metrów, a czujemy się jak w dwóch różnych światach.

Mile zaskoczy nas natomiast wygląd dworców kolejowych w krajach Europy Wschodniej. Dworce są czyste, zadbane, a budynki prezentują się pięknie. Niestety, czar pryska, kiedy wejdziemy do toalety.


Dworzec Madryt Atocha

Tłumy na peronach dworca w Kopenhadze


Toalety ściśle wiążą się z podróżą, pociągami i dworcami kolejowymi. W Polsce pod tym względem nie jest idealnie, ale w innych krajach jest jeszcze gorzej. Najlepiej jest w Hiszpanii, gdzie toalety na dworcach są bezpłatne. W miastach trudno znaleźć szalet miejski, ale skorzystanie z toalety w lokalu gastronomicznym nikogo tam nie dziwi. Podobnie w Słowenii - zdecydowana większość toalet jest darmowa, a jeśli są płatne, to cena jest symboliczna. Dobrze pod tym względem wypada Dania i Szwecja - w centrach miast można natrafić na darmowe szalety, a te na dworcach kosztują niewiele w stosunku do np. cen żywności. Bardzo dobra sytuacja pod względem toalet jest w Niemczech - łatwo je znaleźć, są czyste, a w centrach handlowych zwykle bezpłatne. W Szwajcarii również nietrudno znaleźć toaletę, ale ceny za skorzystanie z toalet n dworcu w Zurychu są astronomiczne. Z kolei w Holandii i Belgii bardzo trudno znaleźć toalety publiczne. W większości miast ich po prostu nie ma, są tylko na dworcach. W Belgii wyjątkiem pod tym względem były Ostenda i Brugia oraz Tournai, gdzie znalazłem toalety wolnostojące na monety. Niełatwo znaleźć toaletę we Włoszech oraz we Francji. Jakość tych dostępnych pozostawia wiele do życzenia, zdarzają się nawet toalety tureckie. Toalety tureckie spotkamy również na Bałkanach. Tylko w największych miastach są toalety z muszlą i sedesem, ale często bez zamka. Również w Chorwacji, gdzie nawet w miejscowościach popularnych wśród turystów toalet jest jak na lekarstwo. Bardzo złą opinię mają pod tym względem kraje bałtyckie i kraje byłego ZSRR - większość toalet publicznych to toalety tureckie, najczęściej bez zamków w drzwiach i może się zdarzyć, że w ogóle bez drzwi.

Warto wspomnieć także o toaletach w pociągach. W Hiszpanii, Niemczech i Szwajcarii standardem są toalety z obiegiem zamkniętym. W innych krajach poziom toalet w pociągach jest podobny do toalet polskich pociągach (wyjątek: Bułgaria - tam wyglądają okropnie). Na toalety tureckie można natrafić w pociągach podmiejskich w Serbii. W ogóle na Bałkanach lepiej korzystać z toalet w pociągach - są czystsze, nie trzeba robić "na narciarza" i można się zamknąć.

W większości krajów w pociągach obowiązuje zakaz palenia. W niektórych krajach bałkańskich po prostu się ten zakaz ignoruje, a w wielu innych palacze jako palarnię wybierają toaletę w pociągu, więc trudno się do niej dostać. Jeśli palacz będzie palił w toalecie bez okien, to później nie sposób z niej skorzystać przez długi czas. Zdarzało się tak np. w Belgii, Austrii, czy w Niemczech. Nawet w Danii widziałem osoby łamiące zakaz palenia i palące sobie w pociągu. Tam jednak problem rozwiązano w inny sposób - pociągi dalekobieżne mają kilkuminotowe postoje na największych dworcach, a palacze wychodzą na perony, gdzie nie obowiązuje zakaz palenia i tam palą papierosy. Jak widać, nie tylko na polskich kolejach występuje problem z palaczami.

Przy omawianiu dworców kolejowych warto nadmienić o fotografowaniu pociągów. Nigdzie nie miałem z tym żadnych problemów. Nikt mnie nie zaczepiał, ani nikt na mnie nie krzyczał, nawet jeśli wchodziłem do pociągów, fotografowałem wnętrze i wyskakiwałem. Nawet w Sarajewie, gdzie na dworcu obowiązuje zakaz fotografowania. Nie byłem w krajach bałtyckich i krajach byłego ZSRR, więc nie wiem, jak tam jest.


Toaleta w niemieckim pociągu

Toalety na dworcu kolejowym w Skopje


10. PODSUMOWANIE



Celem tego poradnika nie było zniechęcenie was do podróży, ale zwrócenie uwagi, że nie jest tak pięknie, jak możecie przeczytać w mediach i relacjach podróżników. Nie zawsze poznamy mnóstwo fantastycznych ludzi, nie zawsze dopisze pogoda i nie zawsze będziemy zadowoleni. Przygotowując się do podróży musimy zadać sobie pytanie, po co jedziemy, ocenić swoje możliwości fizyczne i finansowe. Jeżeli chcemy dobrze wypocząć, musimy więcej wydać - nie ma innej możliwości.

Niemniej bez względu na wszystko, co napisałem, nie wahajcie się i wsiadajcie do pociągu. Podróżujcie, póki możecie, zachowując przy tym zdrowy rozsądek.