Świat Podróży Kolejowych

Obserwuj nas


O STRONIE


Ostatnia aktualizacja: 23.03.2017

Spis treści:

1. Historia strony
2. Informacje na stronie
3. Utrzymanie strony
4. Współpraca z podmiotami zewnętrznymi
5. Krytyka
6. Rozwój strony
7. Przyszłość strony
8. Podziękowania

Strona, którą czytasz, ma bogatą historię i dużo czytelników. Piszę o miejscach, które zwiedziłem i które chciałbym zwiedzić. Korzystają z niej podróżnicy w różnym wieku, o różnym stanie majątkowym i osoby dopiero rozpoczynające przygodę z podróżami. Treści zawarte na stronie inspirują konkurencyjne serwisy, znanych blogerów, dziennikarzy, czy podróżników-celebrytów organizujących później spotkania, na których opowiadają, jak tanio podróżować.

Celem strony jest popularyzacja podróżowania koleją oraz atrakcji kolejowych na całym świecie. W czasach biletów za złotówkę na autokary i tanich lotów kolej wydaje się stać na przegranej pozycji. Nie stoi - dzięki ofertom promocyjnym można stosunkowo tanio zwiedzać Polskę i Europę (wybrane grupy społeczne i zawodowe podróżują za darmo).

Jako autor po pięciu latach postanowiłem szczegółowo opisać pracę nad stroną od kuchni. Bardzo lubię tworzyć tę stronę, opisywać ciekawe miejsca, linie kolejowe i pociągi, ale nie wszystko jest tak piękne, jak może się wydawać.

1. Historia strony


Strona "Świat Podróży Kolejowych" powstała 21 stycznia 2012 roku jako rozwinięcie mojej prywatnej galerii pociągów i miast oraz relacji z podróży, umieszczonych na innej, nieistniejącej już stronie, wyłączonej w ramach likwidacji darmowego webhostingu. Chciałem stworzyć coś będącego połączeniem informacji o kolejach świata, kolejach wąskotorowych i turystycznych galerii zdjęć pociągów, informatora o dworcach oraz poradnika dla podróżujących koleją - co zwiedzić z naciskiem na mniej znane, urokliwe miasta. Zamierzałem stworzyć rzetelny informator oparty głównie na autorskich materiałach, bez wyretuszowanych do granic możliwości fotografii z banków zdjęć, cukierkowych opisów oraz całych akapitów z Wikipedii.

Co do formy - zainspirowały mnie strony zelpage.cz, seat61.com, Phototrans, a także Kolejomania, blog Regiochłopaka i kilka nieistniejących już stron (np. Podróże Przegubowca). Dodatkowym impulsem było wygranie voucherów w konkursie "10 lat PKP Intercity" kilka miesięcy wcześniej. Dzięki tym voucherom po raz pierwszy zobaczyłem Warszawę. W 2012 roku podobnych stron było tylko kilka, blogów podróżniczych działało kilkanaście, a ja nie znałem realiów przemysłu blogowo-turystycznego, więc liczyłem iż dzięki swojej pracy nawiążę jakąś ciekawą współpracę, być może zwiedzę trochę świata, rozwinę się, a przynajmniej poprawię swój wizerunek po artykułach w mediach na mój temat (więcej w artykule "O mnie"). Życie brutalnie zweryfikowało moje plany.

Z początku próbowałem umieszczać i aktualizować rozkłady jazdy, udzielać informacji wszystkim chętnym, rozbudowywać artykuły, a oferty współpracy jeśli były, to tylko ty nas reklamujesz i nic z tego nie masz, jak w przypadku wielu początkujących redaktorów stron lub blogerów. Liczyłem, iż któryś z przewoźników lub któraś z firm doceni moją pracę, a rzeczywistość okazała się brutalna - wszyscy patrzyli i patrzą na mnie tylko przez pryzmat pieniędzy, które mogę przynieść. To nic nadzwyczajnego, taki jest świat.

Po dwóch latach wypaliłem się. Kilkakrotnie zawieszałem działalność strony na kilka miesięcy, później przychodził jakiś impuls do działania, propozycja współpracy, z której nic nie wyszło i tak w kółko. Wielokrotnie miałem ochotę porzucić ten projekt, ale to nic nie da. Każda przerwa skutkowała tym, iż ktoś przywłaszczał sobie moją pracę na innych forach lub kopiował mój pomysł. Dotarło też do mnie, że za sukcesem większości blogerów stoją agencje reklamowe lub znajomości w mediach.

W 2015 roku nastąpił wysyp blogów podróżniczych, na polski rynek weszli międzynarodowi giganci w pośrednictwie sprzedaży biletów kolejowych. Powstały tysiące stron poświęconych podróżowaniu, w tym portale rządowe różnych krajów sfinansowane z ogromnych dotacji z Unii Europejskiej. Organizacje turystyczne zaczęły współpracować z blogami i portalami internetowymi. Podobnie jak przewoźnicy. Internet zrobił się wielkim śmietniskiem z wyścigiem o jak największą liczbę fanów, polubień, z obrzydliwą, nieuczciwą reklamą i układami.

Tendencja utrzymywała się w 2016 roku, również w zakresie walki o lajki oraz tabloidyzacji branży turystycznej i blogosfery. Obecnie działa mnóstwo blogów, stron, czy portali. Każdy chce zostać gwiazdą, a trzeba szokować, zdobyć jak najwięcej fanów i polubień. Największy potencjał mają płytkie, czasami wulgarne treści nastawione na sensację, jak najbardziej kaskaderskie selfie, a niemal wszystkie blogi podróżnicze skupiły się na wychwalaniu zwiedzonych miejsc za pieniądze organizacji turystycznych, więc poza kilkoma nawet ich nie śledzę. Rynek się nasycił, jest przesyt treści, pozostaje tylko pytanie, kiedy ta bańka pęknie i co będzie potem.

Strona działa i będzie działała jako nieregularnie prowadzony poradnik - stosunkowo często będą aktualizowane informacje o kolejach w krajach cieszących się największą popularnością, kraje azjatycki i inne są opublikowane jako ciekawostka.

2. Informacje na stronie


Informacje w artykułach poświęconych podróżowaniu koleją czerpię w zdecydowanej większości z oficjalnych stron przewoźników. Nie zawsze muszą być aktualne, przewoźnicy często informują o promocjach, natomiast milczą o podwyżkach i likwidacji połączeń. Ponadto obserwuję specjalistyczne zagraniczne fora kolejowe. Staram się śledzić sytuację na kolejach na bieżąco, jednak jest to bardzo czasochłonne.

Unikam podawania rozkładów jazdy ze względu na częste zmiany oraz nieregularne kursowanie większości pociągów. Nie sposób śledzić zmian dla każdego pociągu, a zdarzają się one dość często, o czym możecie się przekonać obserwując rozkład jazdy w Polsce.

Nie podaję informacji technicznych, bowiem nie znam się na wagonach, lokomotywach ani na terminologii kolejarskiej. Jako miłośnik podróżowania koleją przygotowywałem tę stronę z punktu widzenia przeciętnego pasażera pociągu. Pasażera, który chciałby wygodnie dotrzeć w wybrane miejsce. Jeśli znajdą się jakieś błędy w opisach, typach pojazdów, proszę o wyrozumiałość.

Dawniej zamierzałem szczegółowo opisywać miasta - obszerne artykuły o zabytkach, atrakcjach itp., później doszedłem do wniosku, że stron z opisami miast jest mnóstwo, przy czym większość to artykuły przepisane z Wikipedii, tylko ze zmianami uniemożliwiającymi zaklasyfikowanie strony jako plagiat. Nie bawi mnie to. Jeśli zwiedzę jakieś miasto, to co innego - można napisać artykuł.

Najczęściej aktualizuję informacje o najpopularniejszych krajach wśród Polaków, czyli na przykład o kolejach w krajach sąsiadujących z Polską. Podróż koleją po egzotycznych krajach cieszy się małym zainteresowaniem, dlatego artykuły opublikowałem bardziej jako ciekawostkę; są one aktualizowane raz na kilka lat.

Problem tej strony to różnorodność czytelników - od podróżujących za darmo, wędrowców tułających się latami, przez dzieci zafascynowane lokomotywami, zwykłych podróżników chcących w miarę szybko zobaczyć jak najwięcej, po zamożne osoby przyzwyczajonych do najwyższej jakości usług za najwyższą cenę. Każda z grup szuka innego typu informacji, a nie sposób tego pogodzić.

Nie wymagajcie ode mnie informacji o WSZYSTKICH promocjach w danych krajach. To prostu niemożliwe, podobnie jak aktualizowanie informacji na bieżąco o kolejach we WSZYSTKICH krajach.

Nie porównujcie mnie do Marka Smitha z seat61.com. Zobaczcie, jakim sprzętem dysponuje autor, ile odnośników z programów partnerskich jest przy każdym artykule, ile zarabia, porównajcie zakres treści z tamtego portalu z moją stroną, porównajcie podróże autora.

3. Utrzymanie strony


Strona powstała jako jeden z projektów w ramach działalności gospodarczej. Podobnie jak wszystkie inne projekt skończył się klapą. Nie prowadzę tej strony całkowicie bezinteresownie - mimo, iż dostęp do treści jest darmowy, dawniej miałem nadzieję na nawiązanie współpracy z większymi firmami, rozwój strony oraz połączenie pracy z pasją. Nie mówię tu o wysokich kwotach zarabianych przez znanych blogerów, byciu celebrytą, ale o czymś, co pozwoliłoby mi opłacić składki na ZUS, rachunki i rozwijać stronę (niewykonalne zadanie).

Wiem, wielu z was będzie oburzonych, jak można chcieć na czymś takim zarobić lub cokolwiek z tego mieć. Wbrew pozorom tworzenie takiej strony jest bardzo czasochłonne, wymaga sporych nakładów finansowych, często też wyczerpuje psychicznie. Panuje przekonanie, iż trzeba pracować za darmo, udostępniać zdjęcia za darmo na licencji CC-BY-SA (potem inni je przerabiają i dalej udostępniają jako zdjęcia swojego autorstwa), podpisywać się pseudonimem, udzielać wszystkim porad i żyć z satysfakcji. To szlachetne, ale nierealne. Zobaczycie, kiedy będziecie potrzebowali skorzystać z pomocy lekarza, dentysty, prawnika albo opłacić badania. To ci, którzy wam wmawiają ascetyzm, zarabiają później krocie na waszej twórczości. Tak samo z blogerami - niby wszyscy twierdzą, że największą radość sprawia im dzielenie się swoją pasją oraz satysfakcja czytelników, tylko w takim razie po co tak zażarcie walczą o polubienia, fanów, spamują i udzielają się w grupach wsparcia typu "like4like"?

Wszystko wygląda inaczej, kiedy jest się młodym, zdrowym, nie trzeba się martwić rachunkami, składkami na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, ma się zniżki lub bilety na pociągi za darmo, zniżki w obiektach noclegowych, restauracjach, rodzice oddają pieniądze z 500+, Unia Europejska funduje bilety Interrail na całą Europę, wakacje nazywane Socrates-Erasmus przez kilka lat (są chyba trzy warianty programu), CEEPUS, można starać się o stypendia socjalne, naukowe, żywieniowe, mieszkaniowe i różne granty. Tylko co potem? Może młodsze pokolenia będą nadal sponsorowane przez Unię Europejską, natomiast dla mojego pokolenia zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Za coś trzeba kupić sprzęt (po 9 latach wypadałoby zmienić aparat cyfrowy) , sfinansować podróż w celu zebrania materiałów. W przypadku treści aktualizowanych na bieżąco nie sposób pogodzić prowadzenia takiej strony z pracą na cały etat za najniższą krajową. I co? Sznur na szyję?

Mógłbym mieć satysfakcję z tego, iż z mojej strony korzystają znani dziennikarze, podróżnicy, blogerzy, a z moich pomysłów konkurencja i przewoźnicy. Problem w tym, że ja wiem, ile wielu z nich na tym zarabia i wierzcie mi, lepiej byłoby, gdybym nie wiedział. Dziennikarze i blogerzy również nawet nie zająkną się o tym, kto ich zainspirował lub z kogo strony korzystali. Oni się rozwijają, ja stoję w miejscu. Taka dola pasjonata bez układów.

Mój aparat cyfrowy to dziewięcioletni już Panasonic DMC-FZ18 wygrany w konkursie, pracuję na darmowym oprogramowaniu. Nie mam smartfona, o dronie nie mówiąc.

Prowadzenie takich stron jest dobre dla studentów, którzy nie muszą odprowadzać składek na ubezpieczenie zdrowotne, ewentualnie dla osób mających lekką, dobrze płatną pracę, bo prowadzenie strony i bloga zajmuje naprawdę sporo czasu. Starsi mogą jedynie pisać po to, aby ci bardziej znani od nich odpisywali zmieniając trochę treść i zarabiali na tym, oczywiście bez podania źródła.

4. Współpraca z podmiotami zewnętrznymi


Wielu blogerów i portali chwali się na stronach współpracą z innymi. Oto moja historia współpracy:

Nieudana współpraca z kolejami niemieckimi - ku przestrodze
Groźba procesu karnego + procesu cywilnego + ogromnego odszkodowania ze strony PKP Intercity.

Ponadto na początku szereg współpracy typu ty nas reklamujesz i nic z tego nie masz - typowe zjawisko w internecie. Takie propozycje otrzymuję nadal, lecz maile lądują w koszu.

Jeśli chodzi o groźby procesu ze strony PKP Intercity - okazało się, że niemal wszyscy miłośnicy kolei wspierający tę firmę w groźbach przeciwko mnie i portalowi Infokolej jeżdżą na jakieś wycieczki sponsorowane dla lizusów lub w inny sposób współpracują z tą firmą. Żenujące, jak łatwo ludzie się szmacą.

Żeby nie było tak pesymistycznie, trafił się jeden solidny partner. Porządna gazeta zleciła mi napisanie artykułu o kolejach belgijskich. Płacili bardzo dobrze, ale trochę więcej musiałbym zapłacić za składkę na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne, więc napisałem im ten artykuł za darmo. Jeśli traficie na uczciwego partnera, można zarobić, lecz większość gazet i portali wykorzystuje młodych kusząc wpisem do portfolio i pracą za satysfakcję. Inaczej mówiąc ktoś im pisze za darmo artykuł, a oni zarabiają na reklamach. Najgorsze, że są tłumy chętnych.

W 2017 roku okazało się, że współpraca z podmiotami zewnętrznymi nie będzie możliwa, nawet przy dobrych chęciach z obu stron.

Nie zamierzam też korzystać z serwisów typu patronite, zbierać pieniędzy na platformach zbiórek publicznych (rozumiem zbiórki na lek lub operację - bez tego nie da się żyć), ani pisać projektów typu "Podróżuję i robię sobie selfie dla pokoju na świecie" (na takich głupotach można zbić fortunę).

Ogólnie przemysł blogowo-turystyczny to jedno wielkie oszustwo, a ludzie podziwiają tych, którzy ich oszukują. W artykule Jak wypromować blog i osiągnąć sukces opisałem, jak to wszystko wygląda.

Mało znany dziennikarz chwali się na profilu PKP Intercity, co dostał od kolei szwajcarskich. Miesięczne wakacje dla dwóch osób w zamian za parę artykułów - to dostanie każdy, kto może wygenerować odpowiednią liczbę lajków.

5. Krytyka


Pewnie was zaskoczę, ale strona ma bardzo mało tzw. hejterów (nienawidzę tego słowa). Strona jest zaciekle krytykowana głównie przez osoby na górze, w szczególności Michała Stilgera (rzecznik prasowy Polregio/Przewozy Regionalne), wspieranego przez szereg osób z różnych ministerstw i znanych dziennikarzy zajmujących się koleją, z naciskiem na podróże koleją. Ich jedyny zarzut to fakt, iż na stronie opisuję również koleje i oferty przewoźników z krajów, w których nie byłem. Co ciekawe, nie przeszkadza im to samo na innych portalach turystycznych, czy na stronie seat61.com. Cóż, osoby zarabiające 5-15 tysięcy złotych miesięcznie (+ premie, dodatki i nagrody), mające bezstresową pracę i bilety za darmo nie tylko na całą Europę (FIP + bilety dla instytucji rządowych lub dziennikarzy) mogą cwaniakować.

Wiem również, iż nie cierpią mnie osoby na wysokich stanowiskach w PKP.

Poza tym mam jednego hejtera - niejakiego Pawła P., znanego także pod orientalnym nazwiskiem. Jak się dowiedziałem, osobnik lubuje się w wysyłaniu anonimowych maili z wyzwiskami do różnych blogerów, więc to raczej przypadek dla psychiatry.

Zastanawia mnie, po co ci wszyscy "hejterzy" od lat regularnie czytają tę stronę, czasami na innych forach powtarzając moje przemyślenia jako swoje, skoro jej tak nie lubią?

6. Rozwój strony


Miałem kilka pomysłów na rozbudowę artykułów o kolejach w poszczególnych krajach w 2017 roku oraz na podróż po krajach bałtyckich z okazji pięciolecia strony, ale jak okazało się, na przeszkodzie stanęły pewne absurdy prawne, praktycznie uniemożliwiające zdobywanie autorskich materiałów spoza kraju.

Co do przewodników po miastach i dworcach oraz e-bookach, lepiej zrobią to ci, którzy mogą liczyć na wsparcie organizacji turystycznych, mogą pozyskać granty z funduszy europejskich lub mają darmowe bilety. Mnie się nie chce.

Co będzie dalej, nie wiem. Powinienem zmienić nazwę strony na "Koleje świata" i skupić się na opisywaniu kolei jako takowych, lecz byłoby przy tym zbyt dużo pracy.

7. Przyszłość strony


Przyszłość strony to możliwe scenariusze:

1) Strona umrze śmiercią naturalną w gąszczu dziesiątek podobnych stron powstających każdego dnia.
2) Ktoś znany skopiuje moją pracę, zostanie wypromowany przez media i na tym zarobi
3) Ktoś skopiuje mój pomysł, będzie miał pieniądze na realizację moich pomysłów, wypromuje się i zarobi.
3) Zrezygnuję z prowadzenia strony, ktoś przywłaszczy sobie moją pracę i na tym zarobi.
4) Umrę, a po mojej śmierci również ktoś przywłaszczy sobie moją pracę i na tym zarobi.

Niestety, taki jest świat. Jak pisałem, prowadzenie tej strony jest wyczerpujące psychicznie, bo widzicie bezsens swojej pracy. Szkoda jednak porzucać projekt po tylu latach.

8. Podziękowania


Dziękuję osobom prywatnym, które w jakikolwiek sposób wsparły tę stronę. Szczególne podziękowania należą się następującym osobom:

Łukasz Wała
Mariusz Pabich
Magdalena i Paweł Kowalscy
Grzegorz Kozakiewicz
Grzegorz Kumecki
Przemysław B. Jezierski
Magdalena Łukowiak
Władysław Pawelec

Zwróciłem się również o pomoc do przewoźników z całego świata o udostępnienie materiałów na stronę. Część przewoźników odpowiedziała, dzięki czemu możecie obejrzeć zdjęcia pociągów z wielu krajów. Chciałbym podziękować przewoźnikom za zgody na wykorzystanie zdjęć lub nawet przesłanie zdjęć na stronę. Każde wsparcie i wasze miłe słowa cieszyły.

Dziękuję następującym przewoźnikom (wiem, inni biorą materiały bez pytania):

Bangladesh Railways /Bangladesz/
Blue Link /Sri Lanka/
Caminhos de Ferro Portugueses /Portugalia/
Elipsos /Francja, Hiszpania/
Exporail /Sri Lanka/
FENADESAL - koleje salwadorskie /Salwador/
Gautrain /RPA/
Madarail - koleje malgaskie /Madagaskar/
NSB - koleje norweskie /Norwegia/
O'zbekiston temir yo'llari - koleje uzbeckie /Uzbekistan/
Pasažieru vilciens /Łotwa/
RegioJet /Słowacja/
South Caucasus Railway /Rosja, Armenia/
VR - koleje fińskie /Finlandia/

Ponadto chciałem złożyć podziękowania zarządcom kolejek wąskotorowych i turystycznych:

Blue Line /RPA/
Chemin de Fer de la Rhune /Francja/
Chemin de Fer Touristique du Tarn /Francja/
Ciernohronska Zeleznica /Słowacja/
Driving Creek Railway /Nowa Zelandia/
Goldfields Railway /Nowa Zelandia/
Ida Bay Railway /Australia, Tasmania/
JF Tours /Sri Lanka/
Kerrisdale Mountain Railway /Australia/
Koleje Harz /Niemcy/
Kolejka dziecięca w Koszycach /Słowacja/
Kolej leśna Vychylovka /Słowacja/
Kolej wąskotorowa Gulbene - Aluksne /Łotwa/
Lemspoor /Holandia/
Le Petit Train de Grenade /Francja/
Le P'tit Train de Saint-Trojan /Francja/
Mornington Railway /Australia/
Museum Stoomtram /Holandia/
Muzeum Kolei w Lavassaare /Estonia/
Redwater Creek Railway /Australia, Tasmania/
Rovos Rail /RPA/
Puffing Billy /Australia/
Stoomtrein Goes - Borsele /Holandia/
Stoomtrein Valkenburgsee Meer /Holandia/
South Gippsland Tourist Railway /Australia/
Taieri Gorge Railway /Nowa Zelandia/
Train à Vapeur du Lac de Rillé/Francja/
Train de la Canner /Francja/
Train Touristique Guîtres Marcenais /Francja/
Whangapararoa Narrow Gauge Railway /Nowa Zelandia/
Vaser Valley Forest Railway /Rumunia/
Voies Ferrées du Velay /Francja/

Osobom pracującym przy polskich kolejach wąskotorowych:

Kolej miniaturowa w Cichowie
Krośnicka Kolej Wąskotorowa
Kolej Rogowska
Przeworska Kolej Wąskotorowa
Średzka Kolej Powiatowa
Koszalińska Kolej Wąskotorowa
Starachowicka Kolej Dojazdowa

oraz innym firmom i instytucjom, które udostępniły materiały na stronę:

Hotel Los Heroes /Kostaryka/
Fiji Tourism /Fidżi/
Lux Express /Polska, Estonia/

Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem.