Świat Podróży Kolejowych

Obserwuj nas


Mapa odwiedzin


Statystyki od 25.04.2017 r.

Free counters!

O STRONIE


Ostatnia aktualizacja: 02.06.2017

Spis treści:

1. Historia strony
2. Informacje na stronie
3. Utrzymanie strony
4. Współpraca z podmiotami zewnętrznymi
5. Krytyka
6. Rozwój strony
7. Przyszłość strony
8. Wady prowadzenia strony
9. Podziękowania

Strona, którą czytasz, ma bogatą historię i dużo czytelników. Piszę o miejscach, które zwiedziłem i które chciałbym zwiedzić. Korzystają z niej podróżnicy w różnym wieku, o różnym stanie majątkowym i osoby dopiero rozpoczynające przygodę z podróżami. Treści zawarte na stronie inspirują konkurencyjne serwisy, znanych blogerów, dziennikarzy, czy podróżników-celebrytów organizujących później spotkania, na których opowiadają, jak tanio podróżować.

Celem strony jest popularyzacja podróżowania koleją oraz atrakcji kolejowych na całym świecie. W czasach biletów za złotówkę na autokary i tanich lotów kolej wydaje się stać na przegranej pozycji. Nie stoi - dzięki ofertom promocyjnym można stosunkowo tanio zwiedzać Polskę i Europę (wybrane grupy społeczne i zawodowe podróżują za darmo).

Jako autor po ponad pięciu latach postanowiłem szczegółowo opisać pracę nad stroną od kuchni. Bardzo lubię tworzyć tę stronę, opisywać ciekawe miejsca, linie kolejowe i pociągi, ale nie wszystko jest tak piękne, jak może się wydawać.

1. Historia strony


Strona "Świat Podróży Kolejowych" powstała 21 stycznia 2012 roku jako rozwinięcie mojej prywatnej galerii pociągów i miast oraz relacji z podróży. Chciałem stworzyć coś będącego połączeniem informacji o kolejach świata, kolejach wąskotorowych i turystycznych galerii zdjęć pociągów, informatora o dworcach oraz poradnika dla podróżujących koleją - co zwiedzić z naciskiem na mniej znane, urokliwe miasta. Zamierzałem stworzyć rzetelny informator oparty głównie na autorskich materiałach, bez wyretuszowanych do granic możliwości fotografii z banków zdjęć, cukierkowych opisów oraz całych akapitów z Wikipedii. Co do formy - zainspirowały mnie strony zelpage.cz, seat61.com, Phototrans, a także Kolejomania, blog Regiochłopaka i kilka nieistniejących już stron (np. Podróże Przegubowca). Dodatkowym impulsem było wygranie voucherów w konkursie "10 lat PKP Intercity" kilka miesięcy wcześniej. Dzięki tym voucherom po raz pierwszy zobaczyłem Warszawę. W 2012 roku podobnych stron było tylko kilka, blogów podróżniczych działało kilkanaście, a ja nie znałem realiów przemysłu blogowo-turystycznego, więc liczyłem iż dzięki swojej pracy nawiążę jakąś ciekawą współpracę, być może zwiedzę trochę świata, rozwinę się, a przynajmniej poprawię swój wizerunek po artykułach w mediach na mój temat (więcej w artykule "O mnie"). Życie brutalnie zweryfikowało moje plany.

Z początku próbowałem umieszczać i aktualizować rozkłady jazdy, udzielać informacji wszystkim chętnym, rozbudowywać artykuły, a oferty współpracy jeśli były, to tylko ty nas reklamujesz i nic z tego nie masz, jak w przypadku wielu początkujących redaktorów stron lub blogerów. Liczyłem, iż któryś z przewoźników lub któraś z firm doceni moją pracę, a rzeczywistość okazała się brutalna - wszyscy patrzyli i patrzą na mnie tylko przez pryzmat pieniędzy, które mogę przynieść. To nic nadzwyczajnego, taki jest świat.

Po dwóch latach wypaliłem się. Kilkakrotnie zawieszałem działalność strony na kilka miesięcy, później przychodził jakiś impuls do działania, propozycja współpracy, z której nic nie wyszło i tak w kółko. Wielokrotnie miałem ochotę porzucić ten projekt, ale to nic nie da. Każda przerwa skutkowała tym, iż ktoś przywłaszczał sobie moją pracę na innych forach lub kopiował mój pomysł. Dotarło też do mnie, że za sukcesem większości blogerów stoją agencje reklamowe lub znajomości w mediach.

W 2015 roku nastąpił wysyp blogów podróżniczych, na polski rynek weszli międzynarodowi giganci w pośrednictwie sprzedaży biletów kolejowych. Powstały tysiące stron poświęconych podróżowaniu, w tym portale rządowe różnych krajów sfinansowane z ogromnych dotacji z Unii Europejskiej. Organizacje turystyczne zaczęły współpracować z blogami i portalami internetowymi. Podobnie jak przewoźnicy. Internet zrobił się wielkim śmietniskiem z wyścigiem o jak największą liczbę fanów, polubień, z obrzydliwą, nieuczciwą reklamą i układami.

Tendencja utrzymywała się w 2016 roku, również w zakresie walki o lajki oraz tabloidyzacji branży turystycznej i blogosfery. Obecnie działa mnóstwo blogów, stron, czy portali. Każdy chce zostać gwiazdą, a trzeba szokować, zdobyć jak najwięcej fanów i polubień. Największy potencjał mają płytkie, czasami wulgarne treści nastawione na sensację, jak najbardziej kaskaderskie selfie, a niemal wszystkie blogi podróżnicze skupiły się na wychwalaniu zwiedzonych miejsc za pieniądze organizacji turystycznych, więc poza kilkoma nawet ich nie śledzę.

Rok 2017 to ofensywa koncernów, firm pośredniczących w sprzedaży biletów i jeszcze więcej blogów podróżniczych. Strona powoli dochodzi do miejsca, kiedy nastąpi koniec rozbudowy. Ewoluuję w stronę informatora o kolejach świata, bowiem na blogach i portalach chyba już wszystko zostało opisane.

Stosunkowo często będą aktualizowane informacje o kolejach w krajach cieszących się największą popularnością, kraje azjatyckie i inne są opublikowane jako ciekawostka.

2. Informacje na stronie


Informacje w artykułach poświęconych podróżowaniu koleją czerpię w zdecydowanej większości z oficjalnych stron przewoźników. Nie zawsze muszą być aktualne, przewoźnicy często informują o promocjach, natomiast milczą o podwyżkach i likwidacji połączeń. Ponadto obserwuję specjalistyczne zagraniczne fora kolejowe. Staram się śledzić sytuację na kolejach na bieżąco, jednak jest to bardzo czasochłonne.

Unikam podawania rozkładów jazdy ze względu na częste zmiany oraz nieregularne kursowanie większości pociągów. Nie sposób śledzić zmian dla każdego pociągu, a zdarzają się one dość często, o czym możecie się przekonać obserwując rozkład jazdy w Polsce.

Nie podaję informacji technicznych, bowiem nie znam się na wagonach, lokomotywach ani na terminologii kolejarskiej. Jako miłośnik podróżowania koleją przygotowywałem tę stronę z punktu widzenia przeciętnego pasażera pociągu. Pasażera, który chciałby wygodnie dotrzeć w wybrane miejsce. Jeśli znajdą się jakieś błędy w opisach, typach pojazdów, proszę o wyrozumiałość.

Najczęściej aktualizuję informacje o najpopularniejszych krajach wśród Polaków, czyli na przykład o kolejach w krajach sąsiadujących z Polską. Podróż koleją po egzotycznych krajach cieszy się małym zainteresowaniem, dlatego artykuły opublikowałem bardziej jako ciekawostkę; są one aktualizowane raz na kilka lat.

Nie wymagajcie ode mnie informacji o WSZYSTKICH promocjach w danych krajach. To prostu niemożliwe, podobnie jak aktualizowanie informacji na bieżąco o kolejach we WSZYSTKICH krajach.

Nie porównujcie mnie do Marka Smitha z seat61.com. Zobaczcie, jakim sprzętem dysponuje autor, ile odnośników z programów partnerskich jest przy każdym artykule, ile zarabia, porównajcie zakres treści z tamtego portalu z moją stroną, porównajcie podróże autora. Inny świat.

3. Utrzymanie strony


Strona powstała jako jeden z projektów w ramach działalności gospodarczej. Podobnie jak wszystkie inne, projekt skończył się klapą. Nie prowadzę tej strony całkowicie bezinteresownie - mimo, iż dostęp do treści jest darmowy, dawniej miałem nadzieję na nawiązanie współpracy z większymi firmami, rozwój strony oraz połączenie pracy z pasją. Nie mówię tu o wysokich kwotach zarabianych przez znanych blogerów, byciu celebrytą, ale o czymś, co pozwoliłoby mi opłacić składki na ZUS, rachunki i rozwijać stronę (niewykonalne zadanie).

Wiem, wielu z was będzie oburzonych, jak można chcieć na czymś takim zarobić lub cokolwiek z tego mieć. Wbrew pozorom tworzenie takiej strony jest bardzo czasochłonne, wymaga sporych nakładów finansowych, często też wyczerpuje psychicznie. Panuje przekonanie, iż trzeba pracować za darmo, udostępniać zdjęcia za darmo na licencji CC-BY-SA (potem inni je przerabiają i dalej udostępniają jako zdjęcia swojego autorstwa), podpisywać się pseudonimem, udzielać wszystkim porad i żyć z satysfakcji. To szlachetne, ale nierealne. Zobaczycie, kiedy będziecie potrzebowali skorzystać z pomocy lekarza, dentysty, prawnika albo opłacić badania. To ci, którzy wam wmawiają ascetyzm, zarabiają później krocie na waszej twórczości.

Nie oszukujmy się - jeśli ktoś poświęca cały wolny czas na prowadzenie bloga i inwestuje w jego rozwój kilkanaście tysięcy złotych (podróże + reklama + pozycjonowanie), pisze artykuły pod SEO na tematy przyciągające najwięcej osób oraz wszędzie spamuje, reklamując blog, a wszystko to na wzór najpopularniejszych blogów - nie robi tego bezinteresownie, choć pewnie deklaruje, że tworzy za darmo, nie interesują go pieniądze ani sława, a największą nagrodą jest satysfakcja czytelników. Tak piszą wszyscy blogerzy.

Wszystko wygląda inaczej, kiedy jest się młodym, zdrowym, nie trzeba się martwić rachunkami, składkami na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, ma się zniżki lub bilety na pociągi za darmo, zniżki w obiektach noclegowych, restauracjach, rodzice oddają pieniądze z 500+, Unia Europejska funduje bilety Interrail na całą Europę, wakacje nazywane Socrates-Erasmus przez kilka lat (są chyba trzy warianty programu), CEEPUS, można starać się o stypendia socjalne, naukowe, żywieniowe, mieszkaniowe i różne granty. Tylko co potem? Może młodsze pokolenia będą nadal sponsorowane przez Unię Europejską oraz programy typu 500+, natomiast dla mojego pokolenia zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Za coś trzeba kupić sprzęt (po 9 latach wypadałoby zmienić aparat cyfrowy) , sfinansować podróż w celu zebrania materiałów. W przypadku treści aktualizowanych na bieżąco nie sposób pogodzić prowadzenia takiej strony z pracą na cały etat za najniższą krajową (wiem, nieliczni wybrańcy mogą). I co? Sznur na szyję?

Sporo osób twierdzi,że powinienem mieć satysfakcję z tego, iż z mojej strony korzystają znani dziennikarze, podróżnicy, blogerzy, a z moich pomysłów konkurencja i przewoźnicy. Tylko oni zarabiają, rozwijają się, a ja stoję w miejscu bez żadnych szans na lepsze jutro.

Mój aparat cyfrowy to dziewięcioletni już Panasonic DMC-FZ18 wygrany w konkursie, pracuję na darmowym oprogramowaniu. Nie mam smartfona, o dronie nie mówiąc.

4. Współpraca z podmiotami zewnętrznymi


Wielu blogerów i portali chwali się na stronach współpracą z innymi. Oto moja historia współpracy:

Nieudana współpraca z kolejami niemieckimi - ku przestrodze
Groźba procesu karnego + procesu cywilnego + ogromnego odszkodowania ze strony PKP Intercity.

Ponadto na początku szereg współpracy typu ty nas reklamujesz i nic z tego nie masz - typowe zjawisko w internecie. Takie propozycje otrzymuję nadal, lecz maile lądują w koszu.

Jeśli chodzi o groźby procesu ze strony PKP Intercity - okazało się, że niemal wszyscy miłośnicy kolei wspierający tę firmę w groźbach przeciwko mnie i portalowi Infokolej jeżdżą na jakieś wycieczki sponsorowane dla lizusów lub w inny sposób współpracują z tą firmą. Żenujące, jak łatwo ludzie się szmacą.

Żeby nie było tak pesymistycznie, trafił się jeden solidny partner. Porządna gazeta zleciła mi napisanie artykułu o kolejach belgijskich. Płacili bardzo dobrze, ale trochę więcej musiałbym zapłacić za składkę na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne, więc napisałem im ten artykuł za darmo. Jeśli traficie na uczciwego partnera, można zarobić, lecz większość gazet i portali wykorzystuje młodych kusząc wpisem do portfolio i pracą za satysfakcję. Inaczej mówiąc ktoś im pisze za darmo artykuł, a oni zarabiają na reklamach. Najgorsze, że są tłumy chętnych.

Nie zamierzam też korzystać z serwisów typu patronite, zbierać pieniędzy na platformach zbiórek publicznych (rozumiem zbiórki na lek lub operację - bez tego nie da się żyć), ani pisać projektów typu "Podróżuję i robię sobie selfie dla pokoju na świecie" (na takich głupotach można zbić fortunę).

Ogólnie przemysł blogowo-turystyczny to jedno wielkie oszustwo, a ludzie podziwiają tych, którzy ich oszukują.

Mało znany dziennikarz chwali się na profilu PKP Intercity, co dostał od kolei szwajcarskich. Miesięczne wakacje dla dwóch osób w zamian za parę artykułów - to dostanie każdy, kto może wygenerować odpowiednią liczbę lajków.

5. Krytyka


Pewnie was zaskoczę, ale strona ma bardzo mało tzw. hejterów (nienawidzę tego słowa). Strona jest zaciekle krytykowana głównie przez osoby na górze, w szczególności Michała Stilgera (rzecznik prasowy Polregio/Przewozy Regionalne), wspieranego przez szereg osób z różnych ministerstw i znanych dziennikarzy zajmujących się koleją, z naciskiem na podróże koleją. Ich jedyny zarzut to fakt, iż na stronie opisuję również koleje i oferty przewoźników z krajów, w których nie byłem. Co ciekawe, nie przeszkadza im to samo na innych portalach turystycznych, czy na stronie seat61.com. Cóż, osoby zarabiające 5-15 tysięcy złotych miesięcznie (+ premie, dodatki i nagrody), mające bezstresową pracę i bilety za darmo nie tylko na całą Europę (FIP + bilety dla instytucji rządowych lub dziennikarzy) mogą cwaniakować. Może gdybym zarabiał tyle, co Stilgery, Fiszery i inne gwiazdy środowiska miłośników kolei, myślałbym inaczej.

Wiem również, iż nie cierpią mnie osoby na wysokich stanowiskach w PKP oraz pracownicy PKP Intercity.

Poza tym mam jednego hejtera - niejakiego Pawła P., znanego także pod orientalnym nazwiskiem. Jak się dowiedziałem, osobnik lubuje się w wysyłaniu anonimowych maili z wyzwiskami do różnych blogerów, więc to raczej przypadek dla psychiatry.

Zastanawia mnie, po co ci wszyscy "hejterzy" od lat regularnie czytają tę stronę, czasami na innych forach powtarzając moje przemyślenia jako swoje, skoro jej tak nie lubią?

6. Rozwój strony


Obecnie nie mam pomysłu na rozwój strony. Prowadzę ją za darmo, a tym samym nie mam pieniędzy na podróże w celu zdobycia autorskich materiałów. Wkrótce opiszę krótko wszystkie koleje świata i tym samym skończy się rozbudowa strony.

Co do atrakcji turystycznych - wszystko zostało opisane na blogach podróżniczych, których w Polsce są tysiące. Nie chce mi się pisać kolejnego artykułu "10 powodów, dla których musisz zobaczyć Budapeszt" i tym podobnych rzeczy. Nie chcę też podróżować, rozglądając się wokół siebie i myśląc przez cały czas, co sfotografować, aby zdobyć jak najwięcej polubień i fanów.

Nie jestem influencerem, ani nie bawię się w wychwalanie zwiedzonych miejsc za pieniądze. To po prostu nie dla mnie.

7. Przyszłość strony


Przyszłość strony to możliwe scenariusze:

1) Strona umrze śmiercią naturalną w gąszczu dziesiątek podobnych stron powstających każdego dnia.
2) Ktoś znany skopiuje moją pracę, zostanie wypromowany przez media i na tym zarobi
3) Ktoś skopiuje mój pomysł, będzie miał pieniądze na realizację moich pomysłów, wypromuje się i zarobi.
4) Zrezygnuję z prowadzenia strony, ktoś przywłaszczy sobie moją pracę i na tym zarobi.
5) Umrę, a po mojej śmierci również ktoś przywłaszczy sobie moją pracę i na tym zarobi.

Niestety, taki jest świat. Jak pisałem, prowadzenie tej strony jest wyczerpujące psychicznie, bo widzicie bezsens swojej pracy. Szkoda jednak porzucać projekt po tylu latach.

8. Wady prowadzenia strony


Wiele osób myśli, że praca redaktora strony internetowej jest połączona z wysokim prestiżem, ogromnymi zarobkami, świetną współpracą ze znanymi firmami i byciem gwiazdą. Bzdura. To praca bardzo czasochłonna, która może być wykonywana jedynie za satysfakcję. Jakie są wady pracy jako redaktor strony internetowej:

- pracujesz za darmo, więc dla otoczenia jesteś nierobem i nieudacznikiem. Gdybym na przykład oszukiwał czytelników, kopiował cudze artykuły bez podania źródła i wychwalał miejsca oraz usługi za pieniądze, byłbym pracowity i zaradny. Pisząc rzetelnie jestem skazany na niepowodzenie, a przez to jestem nierobem i nieudacznikiem. Liczy się tylko to, ile zarabiasz. To wykańcza psychicznie.

- internauci oczekują, że na stronie będą zawsze aktualne informacje, dokładne rozkłady jazdy, gotowe plany podróży wraz z kosztorysem, wszystkie promocje i wszystkie szczegóły. Czy jednak któryś z tych internautów poleci później twoją stronę na swoim blogu lub popularnym forum? Zapomnij, przez ponad 5 lat takich mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Natomiast stron odpisujących bez podania źródła naliczyłbym setki. Wszystko działa w jedną stronę.

- prawda jest taka, że przewoźnicy i koncerny traktują podobne strony jako zagrożenie, które trzeba zneutralizować lub zniszczyć i należy jedynie korzystać z pomysłów pasjonatów, przy czym za ich wdrożenie ktoś nieźle zarobi. Pod względem budowy marki i wizerunku praca przy stronie to dla mnie czas stracony.

- codziennie widzicie młodych, zdrowych, uśmiechniętych podróżników zwiedzających świat. I wiecie, że nigdy nie będziecie mogli spełnić swoich marzeń. To na dłuższą metę również dobija psychicznie.

Jeśli zamierzacie więc tworzyć własną stronę lub blog o podobnej tematyce, to mierzycie się z trudnym i wyczerpującym psychicznie zadaniem. Nie jest to tak piękne, jak się wydaje osobom z zewnątrz. Na tworzenie treści trzeba poświęcić naprawdę mnóstwo czasu.

9. Podziękowania


Dziękuję osobom prywatnym, które w jakikolwiek sposób wsparły tę stronę. Szczególne podziękowania należą się następującym osobom:

Łukasz Wała
Mariusz Pabich
Magdalena i Paweł Kowalscy
Grzegorz Kozakiewicz
Grzegorz Kumecki
Przemysław B. Jezierski
Magdalena Łukowiak
Władysław Pawelec

Zwróciłem się również o pomoc do przewoźników z całego świata o udostępnienie materiałów na stronę. Część przewoźników odpowiedziała, dzięki czemu możecie obejrzeć zdjęcia pociągów z wielu krajów. Chciałbym podziękować przewoźnikom za zgody na wykorzystanie zdjęć lub nawet przesłanie zdjęć na stronę. Każde wsparcie i wasze miłe słowa cieszyły.

Dziękuję następującym przewoźnikom (wiem, inni biorą materiały bez pytania):

Bangladesh Railways /Bangladesz/
Blue Link /Sri Lanka/
Caminhos de Ferro Portugueses /Portugalia/
Elipsos /Francja, Hiszpania/
Exporail /Sri Lanka/
FENADESAL - koleje salwadorskie /Salwador/
Gautrain /RPA/
Madarail - koleje malgaskie /Madagaskar/
NSB - koleje norweskie /Norwegia/
O'zbekiston temir yo'llari - koleje uzbeckie /Uzbekistan/
Pasažieru vilciens /Łotwa/
RegioJet /Słowacja/
South Caucasus Railway /Rosja, Armenia/
VR - koleje fińskie /Finlandia/

Ponadto chciałem złożyć podziękowania zarządcom kolejek wąskotorowych i turystycznych:

Blue Line /RPA/
Chemin de Fer de la Rhune /Francja/
Chemin de Fer Touristique du Tarn /Francja/
Ciernohronska Zeleznica /Słowacja/
Driving Creek Railway /Nowa Zelandia/
Goldfields Railway /Nowa Zelandia/
Ida Bay Railway /Australia, Tasmania/
JF Tours /Sri Lanka/
Kerrisdale Mountain Railway /Australia/
Koleje Harz /Niemcy/
Kolejka dziecięca w Koszycach /Słowacja/
Kolej leśna Vychylovka /Słowacja/
Kolej wąskotorowa Gulbene - Aluksne /Łotwa/
Lemspoor /Holandia/
Le Petit Train de Grenade /Francja/
Le P'tit Train de Saint-Trojan /Francja/
Mornington Railway /Australia/
Museum Stoomtram /Holandia/
Muzeum Kolei w Lavassaare /Estonia/
Redwater Creek Railway /Australia, Tasmania/
Rovos Rail /RPA/
Puffing Billy /Australia/
Stoomtrein Goes - Borsele /Holandia/
Stoomtrein Valkenburgsee Meer /Holandia/
South Gippsland Tourist Railway /Australia/
Taieri Gorge Railway /Nowa Zelandia/
Train à Vapeur du Lac de Rillé/Francja/
Train de la Canner /Francja/
Train Touristique Guîtres Marcenais /Francja/
Whangapararoa Narrow Gauge Railway /Nowa Zelandia/
Vaser Valley Forest Railway /Rumunia/
Voies Ferrées du Velay /Francja/

Osobom pracującym przy polskich kolejach wąskotorowych:

Kolej miniaturowa w Cichowie
Krośnicka Kolej Wąskotorowa
Kolej Rogowska
Przeworska Kolej Wąskotorowa
Średzka Kolej Powiatowa
Koszalińska Kolej Wąskotorowa
Starachowicka Kolej Dojazdowa

oraz innym firmom i instytucjom, które udostępniły materiały na stronę:

Hotel Los Heroes /Kostaryka/
Fiji Tourism /Fidżi/
Lux Express /Polska, Estonia/

Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem.