Świat Podróży Kolejowych

Obserwuj nas


Mapa odwiedzin


Statystyki od 25.04.2017 r.

Free counters!
Strona zakończyła działalność. Informacje w artykułach mogą być nieaktualne.

03.03.2013 - WYCIECZKA DO KATOWIC


Strona główna --> Moje podróże
Wprowadzenie nowego rozkładu jazdy w moim mieście jeszcze nigdy nie wiązało się z tyloma narzekaniami i bluzgami. Przewozy do Czechowic-Dziedzic i Katowic przejęły Koleje Śląskie. Miało być więcej połączeń, ale była zastępcza komunikacja autobusowa. Na szczęście ta sytuacja skończyła się wraz z lutową korektą rozkładów jazdy. Na tory wyjechały pociągi Katowice - Oświęcim - Czechowice-Dziedzice. Postanowiłem pojechać do Katowic, aby na własne oczy przekonać się, jak wygląda nowy dworzec oraz sfotografować tabor Kolei Śląskich. Wycieczka miała trwać cały dzień, skończyło się trzech godzinach pobytu w Katowicach.

Wybór padł na niedzielę - 3 marca 2013 roku. Poszedłem na oświęcimski dworzec kupić bilet Kolei Śląskich. Bilet normalny kosztuje 8 złotych, ale na stronie Kolei Śląskich przeczytałem o tańszych weekendowych biletach (15% i 20% zniżki) oraz o bilecie liniowym na wybranych odcinkach, w tym odcinku Oświęcim - Katowice. Dworzec kolejowy w Oświęcimiu zmienił się - jest tylko jedna kasa biletowa i pomieszczenia ochrony, czyli pana ochroniarza w osobie emeryta zatrudnionego za niską stawkę. Dworzec, podobnie jak miasto, całkowicie wymiera. W kasie dowiedziałem się, że można kupić tylko bilet za 8 złotych, pozostałe bilety dostępne są tylko u konduktora.

Nic, poszedłem na peron, gdzie wkrótce podjechał pociąg SN83-005. Wsiadłem do pociągu i kupuję bilet. Rzeczywiście bilet kupiony u konduktora kosztuje 5 złotych, a bilet kupiony w kasie 8 złotych. Kolejny absurd kolei. SN83-003 to stary, ale wygodny szynobus. Nie jest klimatyzowany, ale ma toaletę, u której nie grozi, że się zepsuje, jak w przypadku nowoczesnych szynobusów kursujących po polskich torach. Jak zauważyłem, na odcinku Imielin - Mysłowice pociąg nie zatrzymywał się na kilku mijanych stacjach, co spowodowało skrócenie czasu przejazdu o 2-3 minuty. Podróżnych bardzo mało. Pociąg skończył bieg na peronie 5, w bardzo dziwnym miejscu poza dworcem w Katowicach około 9:30. Była to moja pierwsza wizyta na dworcu po oddaniu do użytku po remoncie, więc nie wiedziałem, czego się spodziewać.


SN83-005

dworzec w Katowicach

Pierwszych pijanych dresiarzy spotkałem w drodze do hali głównej, w tunelu. Krzyczeli wniebogłosy, na szczęście nie atakowali nielicznych podróżnych. Spodziewałem się, że na katowickim dworcu otwarto już galerię i będę mógł chociaż pochodzić po sklepach. Niestety, czynne są tylko punkty gastronomiczne, galeria handlowa wciąż jest budowana. Po krótkim spacerze po hali dworca idę na perony fotografować pociągi. Źle wybrałem dzień - jest bardzo zimno, pada, wieje mroźny wiatr. Na dworcu królują bezdomni, dresiarze i żebracy.

Jako fotograf zmieniam perony. Nie jestem sam. Wraz ze mną zmienia perony młody, mały, niepozorny żebrak. On nie jest najgorszy. Przed odjazdem pociągu TLK na peronie pojawiają się menele zaczepiając nie tylko pasażerów, ale również kolejarzy stojących w większych grupkach na peronie. Robię zdjęcia nie przejmując się nimi. Poza zapytaniami o drobne nie sprawiają kłopotów.

Przed 11:00 postanawiam wyjść na miasto. Pogoda okropna, ale przejdę się, może kupię coś do jedzenia. Wychodzę - przed dworcem trwa libacja alkoholowa. Podróżni szerokim łukiem omijają grupę żuli i dresiarzy. Przechodzę 50 metrów - kolejna grupa żuli. Na Stawowej wyjątkowo pusto. Inni żule stoją pod McDonald'sem zaczepiając o drobne wchodzących do środka. Dochodzę do Placu Synagogi. Wypatruje mnie inny menel i zaczepia o drobne. Nie daje łatwo za wygraną, ale udaje mi się go spławić. Idę ulicą Piotra Skargi w stronę Alei Korfantego. Mam już dosyć. Przy Alei Korfantego, w samym centrum miasta, jeden mężczyzna w średnim wieku (wygląda normalnie) chowa się za słupem latarni. Pod okiem kamer monitoringu i przechodniów chce załatwić potrzebę fizjologiczną. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby chciał się tylko wysikać... Gdzie ja jestem? - myślę sobie. Nie tak wyobrażałem sobie wycieczkę do Katowic. Na katowickim Rynku kolejna grupa żuli. Czuję się jak w jakimś horrorze. Ludzie pospiesznie mijają centrum Katowic idąc w tylko sobie znanym kierunku. Po kilkunastominutowym spacerku Wracam na dworzec, impreza przed wejściem nadal trwa. Najwcześniejszy pociąg powrotny odjeżdża za godzinę. Aż za godzinę.


Koleś w czapce zbierał na jedzenie (kupił potem drożdżówkę)

Plac Synagogi w Katowicach

Fotografuję czeskie wagony w pociągu do Raciborza. Z zewnątrz i w środku. Po wyjściu na sąsiednim peronie widzę bójkę. Dresiarze atakują mężczyznę czekającego na pociąg, na szczęście kończy się tylko na szarpaninie. Inni pasażerowie czekający na tamtym peronie pospiesznie oddalają się. Dresiarze wkrótce zabierają napoczęte puszki piwa, po czym przechodzą na inny peron. Jakiś koszmar. Ochrony nie widać, policji ani Straży Ochrony Kolei również. Na tym dworcu rządzi hołota.

Na koniec idę kupić coś do jedzenia. W piekarni kupuję dwie bułeczki cynamonowe w cenie 90 groszy za sztukę. Udaję się do kasy Kolei Śląskich kupić bilet na pociąg do Oświęcimia. Przy kasie do każdego podróżnego podchodzi bezdomny żebrząc o drobne. Przy kasach PKP Intercity zbiera drobne inny bezdomny. Na koniec zamierzam zrobić zdjęcie dworca od strony Placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej, czyli dawnego dworca tymczasowego. Niestety, wejście obstawione przez żuli zaczepiających każdego, w środku większość przebywających w tej części dworca stanowią podejrzani osobnicy. Nie zamierzam prowokować, więc kończę swój pobyt w Katowicach. Bez przygód przechodzę na peron 5, skąd odjeżdża pociąg do Oświęcimia. Tym razem jedzie SN82-002. W pociągu trochę więcej osób niż jechało do Katowic.

Była to chyba najgorsza wycieczka w moim życiu. Zdjęcia wprawdzie zrobiłem, lecz naprawdę nie mam ochoty na takie przygody, jakie spotkały mnie wtedy na dworcu. Możecie sobie myśleć, że mam urojenia, a wszystko było tak naprawdę cudowne. Myślcie sobie. Wróciłem do domu przerażony ciesząc się, że nie mieszkam w Katowicach.

EPILOG



W swojej krótkiej relacji opisałem rzeczywiste sytuacje na katowickim dworcu. Na początku kwietnia w mediach opublikowano serię artykułów dotyczących problemów na wyremontowanym katowickim dworcu oraz bezradności służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. W połowie kwietnia trzykrotnie byłem na dworcu i sytuacja znacznie się poprawiła. Zniknęli menele, dworzec był regularnie patrolowany przez Straż Ochrony Kolei oraz policję.


Okolice peronu V

SN82-002