Świat Podróży Kolejowych

Obserwuj nas


Mapa odwiedzin


Statystyki od 25.04.2017 r.

Free counters!
Strona zakończyła działalność. Informacje w artykułach mogą być nieaktualne.

ŻYLINA



Jeżeli zapytalibyśmy Polaków o znane im słowackie miasta, to nie potrafię przewidzieć, ilu z nich wśród tych miast wymieniłoby Żylinę. Żylina nie należy do największych miast, ale nie jest to także małe miasteczko. Jest za to moim ulubionym słowackim miastem. Miłośnicy kolei kojarzą z pewnością miasto jako jeden z głównych słowackich węzłów kolejowych.

Niestety, nie znalazłem szczegółowego opisu zabytków w centrum Żyliny, w związku z czym opiszę tylko swoje wrażenia z miasta.

Jeżeli podróżujemy pociągiem, pierwszym miejscem, które zwiedzimy w Żylinie, będzie dworzec kolejowy. Dworzec nie jest ani brzydki, ani ładny, na pewno natomiast spodobają się przepiękne witraże w oknach głównego budynku autorstwa miejscowego artysty Fera Kráľa. Na dworcu jest wszystko, co potrzebne - kasy krajowe i międzynarodowe, przechowalnia bagażu, toalety, kioski, sklepiki oraz posterunek policji kolejowej - słowackiego odpowiednika Straży Ochrony Kolei.

Dworzec autobusowy znajduje się niedaleko dworca kolejowego, ale jest dużo brzydszy. Pomiędzy dworcami czynna jest budka z fast-foodami, gdzie można niedrogo zjeść kebaba, zapiekankę i tym podobne dania. Pamiętam, że najadłem się tam za niewielką cenę.

Aby dostać się z dworca kolejowego do zabytkowej części Żyliny należy skorzystać z przejścia podziemnego. Po wyjściu z przejścia zobaczymy przed sobą długi deptak - ulicę Národną (można tłumaczyć jako ulica Narodowa lub Ulica Narodu). Jest to pierwszy deptak na terenie dzisiejszej Słowacji utworzony w 1970 roku. Wzdłuż deptaku mieści się sporo sklepów, biur i punktów usługowych, aczkolwiek brakuje sklepów najbardziej znanych marek.

Po przejściu przez deptak trafimy na Plac Andrzeja Hlinki - ładne miejsce oszpecone przez dom handlowy, w którym obecnie znajduje się supermarket Tesco i kilka innych sklepików. Obok domu handlowego usytuowany jest mały park, gdzie często przebywają żule. Po drugiej stronie placu można skorzystać z kawiarni oraz publicznych toalet.

Po minięciu Placu Hlinki po "schodach parafialnych" wchodzimy do "uliczki parafialnej". Po wyjściu z niej naszym oczom ukaże się Plac Mariański, czyli żyliński rynek. Rynek jest otoczony pięknymi kamieniczkami, przy czym część ma podcienie, a na samym rynku przygotowano ławeczki dla przechodniów. Przy odrobinie szczęścia i ładnej pogodzie warto na chwilę usiąść i poobserwować życie tego miasta. W lecie na Placu Mariańskim roi się od ogródków piwnych przy lokalach gastronomicznych.

Wraz z Placem Mariańskim kończy się najładniejsza część Żyliny. Sąsiednie uliczki wyglądają równie ładnie, lecz im dalej, tym bardziej widać zaniedbane miejsca (na przykład plac targowy), chociaż ogólnie nawet bloki wyglądają dużo lepiej niż w innych słowackich miastach.

W Żylinie byłem kilka razy w latach 2004-2010. Miasto można polecić na kilkugodzinną wizytę oraz jako bazę wypadową - można stąd łatwo dojechać do większości słowackich miast (poza Nitrą) oraz do Czech. Żylina ma jedną wadę - późnym wieczorem jest martwym miastem. Kiedyś, pod koniec sierpnia 2007 zdarzyło mi się dwa razy wrócić z wycieczki po 21:00 - na ulicach w samym centrum puściutko, nigdzie żywego ducha. Jedynie hipermarket Tesco około 10 minut pieszo od dworca autobusowego jest czynny przez całą dobę. Żylina bardzo mi się podoba - to spokojne, przyjemne miasto z bardzo dobrą atmosferą. Nie jest to jednak metropolia, ani miejsce dla lubiących wystawne imprezy połączone z piciem na umór.

Witraż na dworcu kolejowym


Teatr


Plac Mariański


Plac Mariański


Deptak


Plac Mariański


Fontanna i kościół w centrum


Plac Hlinki